piątek, 7 grudnia 2018

Miniaturka 15 - Życie cz. 2


Życie nie jest łatwe. Co to, to nie. Każdy przeżywa je inaczej i wielu ludzi nie potrafi sobie poradzić z otaczającym ich światem. Tak jak ja. 
Moje życie stoi w miejscu. Dlaczego tak myślę, skoro wyprowadziłam się do dużego miasta i zaczęłam studia, i wydawać by się mogło, że również rozpoczęłam nowe życie? Otóż niestety, mimo tego wszystkiego, nie potrafię iść na przód. Nadal coś mnie trzyma w przeszłości.
Na zajęciach z psychologii, wykładowca przeprowadził pewien test, który miał określić typ naszej osobowości.. No i wyszło, że jestem neurotyczką.. Tak w dużym skrócie oznacza to, że mam skłonności to depresyjnych nastrojów i wiecznego zamartwiania się. No i to, że jestem raczej nie bardzo towarzyskim człowiekiem. Niestety nie mam pojęcia jak to przezwyciężyć. Czuję jakbym weszła w ruchome piaski i nie było obok nikogo, kto mógłby mnie uratować. 
Samotność jest okropna. Niby wszystko jest ok, masz kontakt z różnymi ludźmi. Nawet dość dobrze się z nimi dogadujesz, ale tak naprawdę nie obchodzi ich co u Ciebie, jak się naprawdę czujesz. I to ty zawsze piszesz pierwsza/y, nigdy nie oni. Mówią ci, że są twoimi przyjaciółmi, ale tak naprawdę mają Cię gdzieś. Twierdzą, że możesz im powiedzieć wszystko, a jednocześnie czujesz, że już mają dosyć Twojego narzekania. Jak wyjść z tego bagna? Gdzie poznać osobę, dla której będziesz najważniejsza/y?
Bo o to w tym wszystkim chodzi. O MIŁOŚĆ. O to, żeby kochać i być kochanym. 
Moim największym życiowym marzeniem jest założenie kochającej się rodziny. Tylko tyle. I aż tyle. Patrzę na te wszystkie szczęśliwe pary i mam dosyć czekania aż mnie to spotka. Bo niby czemu, do cholery, akurat ja nie mogę sobie znaleźć jednej, właściwej osoby? Niedługo muszę pójść na pewne wesele i znowu będę się kiepsko bawić, bo jako jedyna nie będę miała partnera. No, chyba, że w ciągu następnego półrocza zdarzy się cud, uderzy piorun i z nieba mi zleci mężczyzna moich marzeń.
No i niech ktoś mi powie, że moje życie nie zatrzymało się w miejscu.. Cierpliwość już jest na wyczerpaniu, serio. Modliłam się, błagałam, więc albo jeszcze nie pora na związek, albo przeznaczone jest mi być zgorzkniałą starą panną z dziesięcioma kotami i pięcioma psami.
No, ale z racji tego, że aktualnie nie widzę rozwiązania tej beznadziejnej sytuacji to pozostaje mi czekać. W sumie to pewnie nie ja jedyna mam taki problem i byłoby fajnie gdybyście opisali swoje historie. Poczułabym się może raźniej.

piątek, 11 listopada 2016

Miniaturka 14 - Życie

Nigdy tak naprawdę nie mówiłam o swoich uczuciach, a na pewno nie o miłości. Nawet rodzicom nie powiedziałam, że ich kocham. Tylko ja tak naprawdę nie wiem czym jest miłość. Ta między mężczyzną i kobietą. Moja rodzina nie jest skora do zwierzeń o swoich uczuciach. Dawniej nie dogadywałam się ze starszym rodzeństwem, a teraz kiedy jest lepiej, nie rozmawiamy na poważne tematy. Nie mówimy sobie o naszym życiu uczuciowym. Rodzice nie opowiadają o tym jak się zakochali i czy wiedzieli, że to jest to. Wiecie co? Nigdy nie miałam z kim się bawić. Żaden domownik do tej pory nie chce ze mną zagrać w grę planszową czy w karty. Tak więc od małego skazana byłam na samotność i niewiedzę. Najwięcej czasu spędzałam z dziadkami, głównie z moją kochaną babcią. Byłyśmy razem wszędzie. Po jej śmierci wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłam. Strasznie ciężko żyć bez osoby, której nie odstępowało się nawet na krok. Do trzeciej klasy gimnazjum byłam raczej brzydulą, ale coś we mnie pękło. W wakacje schudłam parę kilo i stawiając kropkę nad i, ścięłam włosy. Zaczęłam interesować się chłopakami i czasami pyskowałam nauczycielom. Wiecie jak to jest. Najpierw podobał mi się jeden, później drugi. Skąd wiedzieć czy to miłość? Rodzice nie przygotowali mnie do dorosłego życia. Gdybym może miała odpowiedni wzorzec, byłabym zupełnie kimś innym. Ale jestem, kim jestem. Nienawidzę siebie za to, a z drugiej strony lubię to. Jestem zupełnym przeciwieństwem typowej nastolatki. Nie chodzę na imprezy, nie spotykam się z przyjaciółmi (dlatego, że ich nie mam), nie piję i nie palę. W głowie mam zakodowany strach przed nieoczekiwanymi konsekwencjami. To dlatego nie mam przyjaciół. Nikt przecież nie chce mieć za przyjaciółkę kogoś takiego jak ja. Nie mam z kim wyjść na spacer czy pojeździć rowerem. Po ukończeniu gimnazjum ucięłam kontakty z dawną klasą. W moim pojęciu to same świry. Mówię wam, jestem skazana na wieczną samotność. Kto pokocha tę nieufną i nieśmiałą dziewczynę? Poważnie, musiałby zdarzyć się cud. Mimo, że tego pragnę, nie wyobrażam sobie siebie jako matkę i żonę. A ja nawet nie miałam nigdy chłopaka!
Gdybym miała przyjaciela i miała komu się zwierzać bez strachu, że komuś o wszystkim opowie, powiedziałabym mu, że prawdopodobnie się zakochałam. Nie mogę przestać o nim myśleć, a kiedy widzę te jego cudne, brązowe oczy i anielską twarz, myślę o nim coraz więcej. A on mnie nawet nie zauważa. Naprawdę, nie lecę na to, że jest przystojny, bo w swoim życiu wielu przystojnych widziałam i się nie zakochałam, ale coś w nim mnie do niego ciągnie. Żebym tylko wiedziała co. Gdyby można było spojrzeć w przyszłość. Pewnego dnia podczas kursu na prawo jazdy, zobaczyłam go po sześciu miesiącach. Jechał z naprzeciwka w samochodzie jako pasażer. Ale byłam później rozkojarzona!! A cieszyłam się jak nienormalna. Teraz on wyjechał sobie na studia, a ja nadal stoję w miejscu. Wiecie o czym marzę ? Żeby się odkochać i zakochać w końcu w kimś kto odwzajemni moje uczucia. Być może wczorajsza sytuacja to początek czegoś nowego? Tylko on akurat nie bardzo nadaje się na chłopaka. Nie dla mnie. Jest za bardzo roztrzepany. Ja co prawda ostatnio nieco wyluzowałam, ale mimo wszystko.. Ja potrzebuję kogoś stałego. Tak więc wczoraj w szkole czułam się dosyć kiepsko. Widział moją minę i ni stąd ni zowąd zaczął masować mi plecy i powiedział żebym się rozluźniła. Takich rzeczy to ja się po nim nie spodziewałam. Bo, wiecie ja przez dwa lata miałam z nim mały konflikt, a teraz dogadujemy się jak kumple. Może dla każdego jest jakaś nadzieja, co? 

Witam, witam po długiej nieobecności :)

Znalazłam to w nieopublikowanych postach i postanowiłam dokończyć. Takie wyznanie z życia zagubionej nastolatki. Mojej bohaterce i Wam życzę szczęścia w życiu. ;)
The Truth.

wtorek, 3 maja 2016

Miniaturka 13-Wyznanie?

Pewnego dnia będąc pogrążona w smutku z powodu nieszczęśliwej miłości, znalazłam w internecie na kilku forach, że objawy mojego zakochania czy też miłości to tylko zauroczenie. Ale jak nazwać bezustanne rozmyślanie o jakiejś osobie będąc w szkole, w kościele, na spacerze, na zakupach i gdziekolwiek indziej ? Jak nazwać to, że masz zmienne humory, śnisz o tej osobie i cały czas masz ochotę ryczeć, a kiedy go nie widzisz to nie możesz przestać tęsknić? Jak nazwać ten dziwny ucisk w sercu kiedy go zobaczysz albo jakimś zbiegiem okoliczności obok ciebie stanie? Jak nazwać to, że chociaż nigdy nie rozmawialiście, ciągnie cię do niego? Nie wiem. Może jestem w tym sama, a może ktoś inny ma ten sam problem. Jest mi po prostu źle. Mam dość tego ciągłego wyczekiwania, zwłaszcza, że pewnie już nie zobaczę go na oczy. Czy może być w życiu coś gorszego od niespełnionej miłości? Co robić w takiej sytuacji, jeśli nie ma się odwagi wyjść miłości naprzeciw i powiedzieć tej osobie, że to ona jest tym kimś, dla kogo chce się rano wstawać?
Życzę dużo szczęścia tym, którzy są w związkach i mają przy sobie tę drugą połówkę. Wiedzcie, że spotkała was najwspanialsza rzecz na świecie.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Miniaturka 12 - Wypadek

Jechali autobusem, była już późna godzina, a ona prawie zasypiała. To był ciężki dzień. Zresztą ostatnimi czasy miała same ciężkie dni. 
Nagle poczuła jakieś mocne uderzenie. Natychmiast otwarła oczy i rozejrzała się, szukając źródła owego wstrząsu. Obróciła się i ujrzała piękne brązowe oczy, ale gdy poczuła kolejny wstrząs, po raz kolejny spojrzała na drogę i już wiedziała. Mieli wypadek. Potem była już tylko ciemność.
Otwarła oczy. Leżała na ulicy, a nad nią ktoś się pochylał. Obok czuła czyjąś obecność. Przekręciła głowę i znów go zobaczyła. Nieprzytomnego i krwawiącego. Wystraszyła się i już chciała wstać, ale ktoś ją powstrzymał. Po chwili chłopak otwarł oczy. 
- Mamy za mało karetek! - usłyszała czyjś głos. - Jak mamy zabrać tę dwójkę do szpitala? Któreś będzie musiało poczekać.
- Ja poczekam. Niech ona jedzie - odezwał się chłopak. 
- Nic mi nie jest, mogę poczekać. On cały krwawi. Weźcie jego. - wychrypiała.
- Dobra, chłopak pierwszy. - powiedział prawdopodobnie lekarz.
- A może ona usiądzie na miejscu pasażera? Też powinna szybko dotrzeć do szpitala.
- W sumie dobry pomysł. Niech tak będzie.
No i pojechali. Droga strasznie się dłużyła, ale wkrótce dotarli na miejsce. Została dokładnie zbadana i okazało się, że musi zostać dwa dni w szpitalu na obserwację. A szpitala bała się jak ognia. Całe szczęście, że nigdy wcześniej nie musiała być w tym strasznym miejscu. Zastanawiało ją tylko co z nim. Martwiła się o niego, więc postanowiła spytać pielęgniarkę.
- Przepraszam, wie pani może gdzie leży chłopak, który tu ze mną przyjechał?
- Ten co uratował pani życie? W sali numer 6. To naprzeciwko.
- Dziękuję bardzo.
Uratował jej życie? Co to miało znaczyć? Dobrze się czuła i pomyślała, że skoro jest już na chodzie to przejdzie się i sprawdzi co z nim. W końcu chciał być dla niej dobry i dać jej pierwszeństwo w dojeździe do szpitala. No i był miłością jej życia. 
Zapukała i usłyszała:
- Proszę.
- Cześć, nie przeszkadzam? Chciałam tylko spytać jak się czujesz. 
- Już ze mną dobrze, a co u ciebie?
- Muszę tylko zostać dwa dni na obserwację. To nic takiego. Kiedy ciebie wypuszczą?
- Mówili coś o tygodniu.
- Pielęgniarka powiedziała, że uratowałeś mi życie. To prawda? 
- Nie zrobiłem nic takiego. Tylko cię stamtąd wyciągnąłem. 
- Nic takiego? Uratowałeś mi życie. To dług nie do spłacenia.
- Nie masz u mnie żadnego długu. 
- Mimo wszystko jeśli będę mogła coś dla ciebie zrobić to daj znać.
- Dobrze, w takim razie zostań. Nie chcę być tutaj sam. Nienawidzę szpitali. 
- Szczerze mówiąc ja też. Kojarzą mi się tylko ze śmiercią.
- Nie przedstawiłam się w ogóle.
- Wiem kim jesteś. Ja mam na imię...
- Też wiem kim jesteś. 
Uśmiechnęli się oboje. 
Kiedy wyszła ze szpitala pomyślała, że odwiedzi nowego kolegę. Tak też zrobiła. Kupiła sok i trochę owoców, bo nie wypada przyjść z pustymi rękami. 
- Cześć, jak się czujesz? 
- Kiedy cię widzę to lepiej.
Speszona spuściła głowę i powiedziała:
- Kupiłam ci sok i twoje ulubione owoce.
- Skąd wiesz, że lubię banany?
- No wiesz. Ten zmysł obserwacji. Obserwuję wszystko i wszystkich, więc coś tam wiem.
- Dzięki, marzyłem o normalnym jedzeniu. Tutaj karmią mnie jakimiś ohydnymi papkami. Życie mi ratujesz.
- Dzięki tym papkom trochę schudłam. Chyba powinnam być im wdzięczna. 
- Daj spokój. Przecież nie jesteś gruba.
- Ech.. Może nie zaczynajmy tego tematu. 
- Dobra, ale widzę, że jesteś jakaś dziwna. Stało się coś? Ktoś sprawił ci przykrość?
- Nie, skąd.
- No to co się dzieje?
- Nic, nieważne.
- Ważne, mów. 
- Nie będę cię zanudzać moimi problemami miłosnymi. 
- Ale ja chcę posłuchać.
- No dobra. Po prostu jestem nieszczęśliwie zakochana. Tyle. Nie ma o czym mówić. 
Wyglądał na nieco smutnego, ale spytał:
- Kto to jest? Znam go? 
- Powiedzmy...
- Ale co ci zrobił?
- Nie kocha mnie. 
- A skąd wiesz? Powiedział ci to?
- No niby nie, ale nawet na mnie nie spojrzy.
- Na pewno nie jest aż tak źle. Pogadaj z nim. 
- W życiu. Ja nie z tych. Za nic pierwsza mu tego nie powiem.
- I masz zamiar być przez to sama?
- Wolę to niż kompromitację. 
- Jak tam chcesz. 
- A ty jak? Masz kogoś na oku?
- No ba. Właśnie się zastanawiałem czy nie powiedzieć jej co czuję. Sam nie wiem.
- Nad czym tu się zastanawiać? Każda by zmiękła.
- A ty byś zmiękła?
- Co.. Ja? A co mi do tego?
- No bo nie wiem czy mam ci powiedzieć co do ciebie czuję, czy tak szalejesz za tamtym facetem, że nie mam szans.
- Tak stawiasz sprawę? No więc sądzę, że ja bym zmiękła. Powiem to. Niech ci będzie. Ten facet to ty.
Nic nie powiedział tylko ją pocałował.

Witam po baaaaardzo długiej przerwie! :)
Jedna z czytelniczek chciała coś o Kubie, no to proszę!
Wymyśliłam to jak nie mogłam zasnąć.
Może to dzięki Wam i temu blogowi wyleczę się z tego.
No i jeszcze gorące całusy i podziękowania za 100 tys. wyświetleń! Ja nic nie dodawałam, a wy nadal tu zaglądaliście.
The Truth <3

poniedziałek, 4 maja 2015

Sowa


Drodzy Potterheads! 
Wiecie może gdzie można kupić Monopoly z Harry'ego Pottera? Będę bardzo wdzięczna za informacje :)
Dramione True Love <3

sobota, 4 kwietnia 2015

Sowa


Kochani czytelnicy! 
Pragnę z całego serca podziękować za to, że cały czas ze mną jesteście, wspieracie mnie oraz za to, że na tym oto blogu jest już ponad 70 tysięcy wyświetleń. Jestem naprawdę zachwycona. Dziękuję! :)
Dramione True Love <3 

niedziela, 8 marca 2015

Miniaturka 11 - Miłość i inne przeszkody


Weszła właśnie na dworzec PKS. Zauważyła, że prawie nikogo nie ma. Ucieszyła się w duchu, gdyż nienawidziła wielu ludzi wokół siebie. Wolałaby być niewidzialna.
Zastanawiała się, co się z nim dzieje. Dlaczego tak długo go nie widziała? No dobra, nigdy tak naprawdę się nie poznali, ale wiedziała kim jest, bo chodzili razem do szkoły. Wtedy nie zwracała na niego uwagi, bo jeszcze nie obchodzili jej żadni chłopcy, ale po dwóch latach, kiedy ujrzała te piękne, brązowe oczy, zakochała się. Tak po prostu. Bała się tylko dwóch rzeczy: że być może kiedyś do niej zagada i nie będzie wiedziała co powiedzieć albo zobaczy go z jakąś pustą ślicznotką z przyklejonym do gęby sztucznym uśmiechem, co byłoby o wiele gorsze. Tak, Kuba wydawał się idealny. Czy rzeczywiście taki był? Nie mogła przestać o nim myśleć i naprawdę miała już tego dosyć. Kiedy choćby przypadkiem na nią spojrzał, wyobrażała sobie nie wiadomo co. Kiedyś, gdy wysiadał z autobusu i przechodził obok, spojrzał do autobusu i patrzył przez chwilę na nią. To była magiczna chwila. Więcej nic takiego nie miało już miejsca. Tak bardzo chciała umieć czytać w myślach, żeby dowiedzieć się co on o niej myśli. Gdyby była jakąś bezczelną lalunią, to pewnie by do niego zagadała, ale ona była chorobliwie nieśmiała, zwłaszcza w relacjach damsko-męskich. - A co jeśli on jest inny niż się wydaje? Chodzi na imprezy, pije i pali?-myślała. Zawsze kiedy chodziło o faceta, były trzy zasady, których musiałby się trzymać: zero dyskotek, alkoholu i papierosów. Może nie była ostrą laską, ale uważała, że trzeba mieć swoje zasady. I przede wszystkim tych zasad się trzymać.
Stanęła tam, gdzie zwykle, włożyła jedną słuchawkę i włączyła muzykę. Słuchała "Love me like you do" i myślała o nim. Znowu. I nagle go zobaczyła. Stał w tym samym miejscu co zawsze, przy drzewie. Serce mocno jej zabiło. A jak już go zauważyła, nie mogła przestać na niego patrzeć. Był taki piękny. Tak blisko, a jednak tak daleko. Niestety nie była ładna, by podobać się każdemu. Była zupełnym przeciwieństwem. Mało pewności siebie i ta wszechobecna nieśmiałość. Zauważyła, że idzie w jej kierunku i od razu odwróciła wzrok.
- Możemy pogadać? - spytał.
- Emmm. Ze mną?
- Tak. Dasz mi pięć minut? To naprawdę ważne.
- Jasne. O co chodzi?


- Nie będę owijać w bawełnę. Męczy mnie to od paru lat i więcej tego nie zniosę. Zakochałem się bez pamięci w dziewczynie, która na pewno mnie nie chce.
- Skąd wiesz? Zapytaj ją. Może też jej się podobasz, tylko nie ma odwagi, żeby ci to powiedzieć-nagle stała się smutna, bo wiedziała, że nie ma żadnych szans. Zastanowiło ją jednak to, że powiedział coś takiego właśnie jej.
- No właśnie do tego zmierzam. Czy ja ci się podobam?
- Słucham? Dlaczego mnie o to pytasz?
- Bo to ty jesteś tą dziewczyną. Nie mogę przestać o tobie myśleć. Z każdym dniem kocham cię coraz bardziej.
- Ale... przecież my praktycznie się nie znamy.
- Wiem, ale to silniejsze ode mnie. Jeśli na to pozwolisz, poznamy się. Proszę, muszę wiedzieć, bo inaczej zwariuję.
- Okej. Chcesz prawdy, to proszę. Jeszcze dwa lata temu praktycznie cię nie zauważałam, zresztą nie interesowali mnie jeszcze chłopacy. Parę miesięcy temu wpadłam po uszy. Każdego dnia tylko czekałam, żeby cię zobaczyć. Każdego ranka energię, żeby wstać, dawało mi tylko to, że być może cię zobaczę. Nic o tobie nie wiem, ale ciągnie mnie do ciebie. To męczące myśleć w każdej chwili o jednej osobie. Nawet czytając "Greya", do głowy przychodziłeś mi ty. Naprawdę chciałam wyrzucić cię z mojej głowy. Jak widać, nie udało się. Jeżeli mówiłeś prawdę i nie jestem ci obojętna, to poznajmy się, a później pomyślimy co zrobić dalej.
- Naprawdę? Myślałem, że nie mam szans. Zawsze jak przejdziesz, wszyscy faceci ślinią się na twój widok.
- Akurat. Już ci wierzę.
- Nie musisz mi wierzyć. Po prostu bądź.

No hejka. Wczoraj naszła mnie wena i napisałam miniaturkę kolejny raz w wersji mini. Nie ma jako takiego zakończenia tej historii, ale gdybym to napisała, zepsułabym całą miniaturkę.
Dziękuję z całego serca za ogromną ilość wyświetleń. Jesteście nieocenieni. Buziaki,
Dramione True Love <3
PS. Część wydarzeń z miniaturki oczywiście inspirowana życiem, a imię bohatera jest prawdziwe. :)

niedziela, 28 grudnia 2014

Miniaturka 10 - Upadek i miłość


Była zima. Miała ferie, które przyjechała spędzić u babci. Miała nadzieję, że znów go zobaczy. W głowie miała jego obraz. Widziała go kiedyś na mszy w kościele. Był ministrantem. Pamiętała nawet datę i jego ubiór. No właśnie, ubiór. Jeśli kogoś dostrzegła i nie mogła przestać się na niego patrzeć, bo czymś ją zaintrygował, zapamiętywała ubiór, nie twarz. Był wtedy ubrany w granatową kurtkę i trapery w musztardowym kolorze. No i był blondynem. A ona szatynką z brązowymi oczami. Cały czas prześladowała ją wizja ich spotkania. Jak by się zachowała? Byłaby miła czy może nie? W głowie miała wiele wersji, bo wyobraźnię miała zawsze wybujałą.
Wybrała się właśnie na spacer nad zalew. Ucieszyła się, że nikogo tam nie ma, gdyż lubiła samotność, a nienawidziła tłumów. Niestety idąc, przeszła po zamarzniętnym chodniku i już po chwili leżała jak długa. Nagle usłyszała:


- Pomóc?
Usiadła i rozejrzała się. Okazało się, że chętnym do pomocy jest blondyn w granatowej kurtce. Otwarła oczy ze zdziwienia. 
- Jak to możliwe? - wyszeptała do siebie.
- Wszystko w porządku? Nic ci się nie stało? Widziałem jak się przewróciłaś. Nie wyglądało to najlepiej. - mówił chłopak.
- Nic mi nie jest. Zwykły upadek. Dam sobie radę, możesz już iść.
Podparła się ręką i już wstawała, gdy za drugą dłoń złapał ją chłopak, chcąc pomóc jej wstać. Była tak zaskoczona, że prawie się przewróciła, ale chłopak mocno ją trzymał i wpadła mu w ramiona. Pocałował ją. Tylko dlaczego pocałował zupełnie obcą dziewczynę? Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby się znali, ale oni nigdy wcześniej nie zamienili ze sobą nawet jednego słowa. 
Była w szoku. Oderwali się od siebie, on szeroko się uśmiechnął, a jej dłoń już po chwili wylądowała na jego lekko zarumienionym policzku. 
- Ej! Za co?
- Jeszcze się pytasz?
- No wiesz? Ja tu cię ratuję, a ty tak mi się odwdzięczasz?
Nic nie powiedziała i zaczęła iść. 
- Poczekaj! Ja nie chciałem nic złego! Dasz mi się wytłumaczyć? -prosił chłopak.
- Masz pięć minut.
- Ja już cię kiedyś widziałem. W kościele, na mszy. Nie mogłem przestać o tobie myśleć. W głowie miałem różne wizje naszego pierwszego spotkania, ale taka wersja nawet nie przyszła mi do głowy. Kiedy cię tutaj zobaczyłem po prostu wiedziałem, że muszę z tobą porozmawiać, że muszę cię poznać. Wiesz co czułem kiedy cię tam widziałem? Serce jakby miało wyskoczyć mi z piersi, a nogi tak mi się uginały, że prawie się przewróciłem. Nie byłem pewny z jakiego to powodu, bo nigdy w życiu nie czułem czegoś podobnego. Przepraszam cię za ten pocałunek. Nie powinienem był tego robić. Jeszcze nigdy nikogo nie całowałem i za bardzo nie wiedziałem jak to zrobić, ale chciałem spróbować i dowiedzieć się czy tamto uczucie powróci. Powróciło i teraz wiem, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. - skończył swój monolog, a ona miała łzy w oczach.
- Czyli ty też to poczułeś?
- Oczywiście, że tak. Ale... czekaj, czekaj. Ty też uważasz, że to nie był przypadek?
- No... nigdy nie miałam chłopaka, ale naczytałam się mnóstwa romansideł i uważam, że takie uczucie może coś znaczyć. Chociaż nie powinniśmy się spieszyć. Chciałabym lepiej cię poznać. 
- Jestem tego samego zdania. To jak? Nowy początek? Draco Malfoy.
- Hermiona Granger
Od tego dnia spotykali się codziennie aż do jej wyjazdu, jednak utrzymywali ze sobą kontakt, a po pewnym czas zostali parą.  

Wiem, wiem. Nie było mnie tutaj już daaawno. I przepraszam Was za to. Ostatnimi czasy miałam tyle nauki, że głowa mała. Prawie nigdy się nie uczyłam, a teraz spadła na mnie taka lawina kartkówek i sprawdzianów. Aż trudno uwierzyć, że to pierwsza klasa technikum. 
Miniaturka jak zwykle krótka i jak zwykle pokrywa się z męcząca mnie długi czas wizją. Wiem, że kilka faktów może się nie zgadzać z książką, ale z braku lepszego pomysłu postanowiłam bohaterom nadać imiona z książki. Tak chyba lepiej brzmi niż gdybym nadała polskie imiona. Wygląd bohaterów zgadza się w jakichś 70%. Ten fragment z kościołem wydarzył się naprawdę, a ja oczywiście zaczęłam wymyślać jakieś wizje spotkań i postanowiłam uwolnić się od tego, przekazując to Wam.
Szczęśliwego Nowego Roku,
Dramione True Love <3

poniedziałek, 1 września 2014

Miniaturka 9 - Miłosne zderzenia

Szła właśnie na śniadanie do Wielkiej Sali. Była zamyślona, bo jakimś cudem, po raz pierwszy w życiu, nie odrobiła pracy domowej z transmutacji. Co ona powie profesor McGonagall ? Nie miała sił, by tłumaczyć jej powód swojego nieprzygotowania. Nie miała sił na nic. Po wojnie wszystko się zmieniło. Ona się zmieniła. Wszystko było nie tak. Miesiąc po bitwie Ron zostawił ją. Dlaczego ? Tłumaczył się, że to była pomyłka, a oni nie byliby ze sobą szczęśliwi. Może miał rację ? Byli ze sobą krótko, ale i tak czuła, że do siebie nie pasowali. Mieli zostać przyjaciółmi, ale jakoś nie miała ochoty przyjaźnić się z Ronem. Zbyt wiele razy ją zawiódł. Wydawałoby się, że to przyjaźń na zawsze, ale oni od początku stąpali po kruchym lodzie. 
Czegoś jej brakowało. Miłości i zrozumienia. Osoby, w której miałaby oparcie. Osoby, która kochałaby ją bezgranicznie i bezinteresownie. 
Niby po wojnie wszystko wróciło o normy, a według wielu było nawet lepiej. Zapanował nawet pokój między Gryfonami a Ślizgonami, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej. 
Będąc już przy drzwiach, wpadła z impetem w coś, a raczej w kogoś. Jak się okazało po wstępnym rozpoznaniu, był to Draco Malfoy, szkolny przystojniak. 
- Uważaj jak chodzisz, Malfoy! - mimo, że konflikt między domami został zażegnany, między nimi ciągle były jakieś kłótnie.
- To nie ja wpadłem na ciebie, tylko ty na mnie. - odparł spokojnie chłopak. 
- Chciałbyś, fretko. - wysyczała.
- Oczywiście. O niczym innym nie marzę, Hermionko. - zrobił rozmarzoną minę. 
- Nie nazywaj mnie Hermionką, zrozumiano?
- Ależ tak, kochanie. 
- Przestań mnie tak nazywać, słyszysz ?
- Ale przestańmy ukrywać to co jest między nami. Ja naprawdę nie chcę już dłużej kryć się z tobą po kątach.
- Co powiedziałeś ? Odszczekaj to!
- Ani mi się śni. Przyznaj, że mnie kochasz ! - Draco bawił się doskonale, a Hermiona wpadała w coraz większą furię.

Dziewczyna nie powiedziała już nic więcej i odeszła do stołu, by zjeść śniadanie i zapomnieć o przystojnym Ślizgonie.
- Huhuhu, Hermiono. Ktoś tu na ciebie leci. 
- Na Merlina, Ginny. Czy chociaż ty możesz dać mi spokój ?
- Nie, nie mogę. Widzę co się dzieje. Mowię ci. On coś do ciebie ma. 
- Ale ja nic nie mam do niego. 
- Poczta... No w końcu. - zauważyła Ginny. - Yyy... Hermiono czy mi się wydaje, czy to stado sów leci w twoją stronę ?
- Jakie stado sów ? - spojrzała na sowy, które po kolei przynosiły jej olbrzymie bukiety kwiatów i przeraziła się. - Co to ma być ?
- Widocznie masz wielbiciela. Ciekawe kto to. Ciekawe kto ma tyle pieniędzy, żeby kupić tyle róż. To może być tylko ktoś bogaty. A może jakiś przystojny Ślizgon ? - zastanawiała się głośno Ginny. 
- Nie pomagasz, Ginny. Przestań wygadywać te głupoty. 
- Nie przestanę, bo ewidentnie ten KTOŚ ma względem ciebie jakieś plany. 
- Prędzej mi kaktus na ręce wyrośnie niż w to uwierzę. Gdyby tak było to... Sama nie wiem. Działałby, nie sądzisz ?
- A co niby robi?  Przysłał ci setki kwiatów. Póki co ukrywa się, ale mam przeczucie, że to Malfoy. I mówię ci. Wkrótce się ujawni. 
- Poczekamy, zobaczymy. 
- Zobaczysz, że mam rację.

 Mijały dni, a sowy codziennie przynosiły Hermionie przynajmniej pięć bukietów każdego ranka i jeden list miłosny. Jakby tego było mało, często wpadała na Malfoya. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że kiedyś się nienawidzili, wyzywał ją od szlam, a teraz w dodatku rzucał jakieś zboczone, choć miło powiedziane teksty. Sama nie wiedziała, czy śmiać się, czy płakać. Wmawiała sobie, że nic do niego nie czuje, ale czuła, że sama w to nie wierzy. Kiedy tylko go spotykała, jej serce biło szybciej, a ona myślała tylko o jednym. Żeby ją wreszcie przytulił i pocałował. 
Tego ranka jak zwykle śniadanie rozpoczęło się od poczty. W stronę Hermiony podleciało kilka sów i upuściło bukiety. Sowy miały odlatywać, kiedy dziewczyna złapała jedną i przywiązała jej do nóżki liścik z informacją dla nadawcy, że będzie czekać na niego na Wieży Astronomicznej o północy. Chciała wreszcie poznać tajemniczego wielbiciela. 
Pożyczyła od Harry'ego pelerynę-niewidkę i udała się na Wieżę. Chciała zobaczyć kim jest nadawca tych pięknych kwiatów. Kiedy weszła, o mało nie przewróciła się z wrażenia. Zobaczyła Malfoya opartego o barierkę. Zdjęła pelerynę i powiedziała:
- Malfoy? Co ty tutaj robisz?
- Tak się składa, że pewna czarująca Gryfonka kazała mi się tutaj dzisiaj zjawić. 
- Tak? To nie będę przeszkadzać i pójdę. Poczekaj sobie, Malfoy.
- Nie, nie. Ty nigdzie nie idziesz, seksowna Gryfonko.
- Słucham? Ile razy ci mówiłam, żebyś przestał rzucać tymi zboczonymi tekstami?
- To nie żadne zboczone teksty, tylko komplementy. Mogłabyś docenić moje starania. Listy, kwiaty i te zderzenia zostały zaplanowane, żeby cię poderwać, bo... Prawda jest taka, że zakochałem się w tobie. Wiem, że pewnie nie chcesz tego słuchać i w ogó...
Przerwał, bo Gryfonka go pocałowała.
- Przestań już gadać, co? - wyszeptała mu do ucha.
- Czy to znaczy, że ty...?
- Jeśli chciałeś zapytać mnie czy ja też ciebie kocham, to tak, kocham najbardziej na świecie. 

No i wreszcie coś jest! :) Ta miniaturka czekała na dokończenie. Mam jeszcze jedną, ale nie mogę się za nią zabrać. Wiem, że to nic wyjątkowego, ale macie, a co tam. :)
Dziękuję jeszcze raz za wsparcie, które od was otrzymałam. Nie zapomnę wam tego. :>
No i życzę dobrego i wesołego roku szkolnego wszystkim tym, którzy znów muszą iść do szkoły i wcześnie wstawać, np. tak jak ja o 6 i pędzić na autobus, poznać nową klasę i przystosować się w nowej szkole.
No właśnie. A propos nowej klasy. Pozdrawiam pierwszą THR :) 
Całusy, 
Dramione True Love <3

sobota, 16 sierpnia 2014

Sowa

Ostatnio przeczytałam kilka komentarzy pod moimi postami, które mnie krytykowały. Nie uskarżam się i biorę to jako naukę. Jednak czuję się urażona stwierdzeniem, że odgapiłam wszystko od LaFinDeLaVieHarryPotter. Otóż oświadczam, że nigdy w życiu nie wykonałabym plagiatu. Możecie wierzyć lub nie, ale nie byłabym zdolna do takiego czynu. Może nie jestem wybitną pisarką, ale mam swój honor. Wiem, że opowiadanie wyszło kiepsko i wcale nie jestem z niego dumna. Chciałam tylko sprawdzić swoje możliwości. I już nigdy nie napiszę opowiadania. Zresztą zapowiedziałam to już wcześniej. Obecnie piszę tylko miniaturki.
Pozdrawiam,
Dramione True Love <3

czwartek, 31 lipca 2014

Miniaturka 8 - Rozmowa

- Hej. Śpisz już?
- Nie, a ty już w domu?
- Tak. I mam beznadziejny humor i nie chce mi się spać i mam doła. Od dawna... Wejdź na mojego bloga i przeczytaj ostatnią miniaturkę. Tylko nikomu nie mów. Błagam.
- Ok, tylko się wykąpię. Ale nie napisałaś co się dzieje.
- Dowiesz się z miniaturki.
- Ok.
- Daj znać jak już przeczytasz.
- Już się ubieram i zaraz patrzę.W ogóle jak powiedziałam, że źle się czuję i jadę do domu, to dziewczyny mnie obgadywały...
- One są fałszywe. Zawsze to wiedziałam. Na siebie nie spojrzą, ale innych krytykują. Panny idealne. Nienawidzę ich.
- O kim pisałaś ? Wiesz, że też tak mam?
- Ja głupia sobie wyobrażam Bóg jeden wie co, a on ma mnie głęboko. A ty o kim tak myślisz ? Ale tak szczerze. Nikomu nie powiem, naprawdę.
- Ja ci powiem jak ty mi powiesz.
- Proszę. Ty pierwsza. Inaczej nie zdobędę się na odwagę, żeby Ci to powiedzieć.
- Ok, ale nikomu nie powiesz?
- Nie. No co ty.
- Ok. No to mam na myśli Maćka. Podoba mi się od 6 klasy, ale wiesz, spojrzałby na coś takiego jak ja? Teraz kiedy już nie będę mieć z nim kontaktu to mnie przytłacza... Jeszcze jak dał w związku albo Gosia mówiła, że widziała go z jakimiś dziewczynami to byłam zazdrosna, ale próbowałam to ukryć. No i się rozryczałam...
- Tak czułam. Widziałam jak na niego patrzysz.
- A ty ? To aż tak widać?
- No to jestem w czarnej dupie. Też Maciek. A dziś to kompletnie zwariowałam jak mnie przytulił w szkole i jak mnie dotknął. Ja też płaczę. Chyba od 10 minut. Nie mogę przestać. Codziennie powtarzam sobie, że go nienawidzę. Ale nie potrafię. Po tym wyznaniu pewnie nie chcesz mnie znać.
- Też tak czułam. Jak tak chciałaś tę bluzę to poczułam jakbyśmy o niego rywalizowały. Ja sobie wmawiam, że wreszcie kogoś poznam i poczuję coś silniejszego niż do Maćka, ale wiesz, że Sabinie też się podoba? Przestań. Przecież wolałabym, żeby był z tobą, bo wiem, że byłby szczęśliwszy u twojego boku.
- Co? Jej? Nic tylko podciąć sobie żyły. Jasne... Ja do niego nie pasuję. Nigdy nie umiem z nim rozmawiać.
- Przestań tak mówić!!! Jak ty sobie coś zrobisz to ja też.
- Przecież nie mówię, że sobie podetnę. Co on w sobie ma ?
- Ale macie jeszcze 4 lata i wszystko może się zmienić. Nie wiem. Po prostu jest inny niż wszyscy.
- Jasne. 4 lata. Tylko on znajdzie sobie kogoś za chwilę. A ja ? Ja nigdy nie miałam chłopaka. Nie raz wyobrażałam sobie sytuację jak w miniaturce. Nienawidzę go!!!!!!!
- Jesteś ładna i zobaczysz, że jak nie Maciek to inny. Ja miałam jednego, ale nie potrafiłam pokochać go jak Maćka. Nie mów tak, bo to i tak nieprawda.
- Po raz pierwszy w życiu mam kłopoty sercowe. Matko! Kto jeszcze się w nim zabujał? Dlaczego podoba nam się ten sam chłopak?
- Nie wiem. Pewnie dużo dziewczyn. Mamy podobny gust.
- Ciągle oglądam komedie romantyczne, bo trochę mi to pomaga kiedy widzę, że komuś się udaje. I dwa miesiące nie będę go widziała. Dobrze, że skończyłyśmy szkołę, bo nie będziemy się o niego żarły. Ładna. Gdyby powiedział mi to jakiś chłopak to może bym uwierzyła.
- Przestań, zostawiłabym go dla ciebie. Ty dwa miesiące, ja resztę życia.
- Mieszkacie w jednej miejscowości. Zazdroszczę ci tego.
- No i co z tego jak ja go nie widzę nigdy... To takie dziwne. Znasz kogoś 11 lat i nagle uświadamiasz sobie, że tę osobę kochasz.
- Nienawidzę go za to jaki jest, ale jednocześnie kocham go za to samo. Też tak mam. A dołuje mnie jeszcze fakt, że od 11 lat łamaliśmy się opłatkiem, składaliśmy sobie życzenia, gadaliśmy, a teraz pyk i koniec.
- No dobra. Muszę się uspokoić. Dobranoc.
- Dobranoc.


Ta rozmowa była naprawdę. Wiem, że jest... może dziwna, ale mam nadzieję, że się spodoba. Zmieniłam imiona, żeby gdyby ktoś z moich znajomych to przeczytał, nie domyślił się o kogo chodzi.
Dziękuję za prawie 40000 wyświetleń. Jesteście nieocenieni.
Całusy, Dramione True Love <3

czwartek, 19 czerwca 2014

Miniaturka 7 - Marzenie

Płakała. Który to już raz? Ciężko to zliczyć. Chłopak, czy też już mężczyzna, w którym była zakochana po uszy, nie zwracał na nią uwagi. Już niedługo mieli nie widzieć się przez dwa miesiące. Całe szczęście, że pójdą do tej samej szkoły. Ona z jednej strony się z tego cieszyła, a z drugiej nie. Patrzenie na niego bolało, ale myśl, że będzie go widywać nieco podnosiła na duchu.
Nienawidziła myśli, że on rozmawia z innymi dziewczynami, a z nią tylko mimochodem. Ona nie potrafiła rozmawiać z chłopakami. Niestety. Była zbyt nieśmiała. Nigdy nie wyznała mu swoich uczuć. Bo przecież po co? Na pewno ją wyśmieje, a ona i tak nie ma odwagi. Ona twierdziła, że ten pierwszy krok powinien zrobić właśnie chłopak. To takie staroświeckie, ale skoro nie ma się odwagi, to chyba nie da się być zwolennikiem czegoś przeciwnego. Kochała go całego. Jego poczucie humoru, jego piękne ciało i ten śmiech. Śmiech ukochanej osoby. Tylko czy to prawdziwa miłość, czy tylko zauroczenie? Nie wiedziała. Ale wiedziała, że oddałaby wszystko, by tylko być z nim. Śmiać się razem z nim i troszczyć się o niego. Jednak los przygotował pewnie dla niej coś innego. Ale co? Z czym jeszcze przyjdzie jej się zmierzyć? Gdyby zobaczyła jego i jakąś dziewczynę trzymających się za ręce, rozsypałaby się. Oczywiście nie pokazywałaby tego, ale w środku czułaby przeraźliwą pustkę.
Siedziała na trawie. Musiała wyjść z domu, by nikt nie wiedział, że płakała. Nie mogła już dłużej wytrzymać Ta bezsilność odbierała jej siły. Poszła na pola, bo tam rzadko ktoś się pojawiał. Ukryła twarz w dłoniach i rozpłakała się na dobre. Tak bardzo chciała mieć go obok siebie! Czemu była taka... słaba?
Usłyszała czyjeś kroki. Otarła twarz ręka, spojrzała i ujrzała jego. Patrzyła jak idzie w jej kierunku i nie mogła uwierzyć. Co on tam robił?
- Cześć.
- Co ty tu robisz?
- Szukałem cię. Twoja mama powiedziała mi, że cię tu znajdę.
- Czego chcesz ?
- Musimy porozmawiać.
- Niczego nie musimy. Ja nie muszę.
- Proszę. To dla mnie ważne.
- I co z tego ?
Zaczęła iść.
- Zaczekaj! - zawołał za nią, ale ona się nie zatrzymała.
Podbiegł do niej, złapał ją za rękę i obrócił w swoją stronę. Spojrzał na jej twarz i powiedział :
- Płakałaś... Dlaczego?
- Nie twoja sprawa, rozumiesz?
- Błagam, daj mi pięć minut, a później dam ci spokój.
- Pięć minut i ani sekundy więcej, więc streszczaj się.
- Dobrze. Tylko proszę, nie przerywaj mi.
- Coś dużo tych próśb. - stwierdziła ironicznie.
- Szukałem cię, żeby coś ci powiedzieć. Możesz mnie wyśmiać, ale muszę w końcu to powiedzieć. Kocham cię. Odkąd cię poznałem, nie mogę przestać o tobie myśleć. Nie mogłem zebrać się na odwagę, żeby ci to powiedzieć, ale stwierdziłem, że nie ma na co czekać. Życie jest za krótkie, żeby mieć wątpliwości. Wierz mi lub nie, ale jesteś dla mnie naprawdę najważniejsza.
Łzy płynęły po jej bladych policzkach.
- Powiesz coś, czy mam już sobie iść?
- Nic nie powiem. Nie ma słów, które mogłyby określić to, co w tej chwili czuję.
Rzuciła mu się na szyję i wtuliła się w niego.
- Tyle czekałam na ten moment! Nie miałam odwagi, by powiedzieć ci to samo. Kocham cię.
Odsunął ją lekko od siebie i pocałował jej usta, a ona oddawała delikatne pocałunki.


- A więc mówisz, że rozmawiałeś z moją mamą?
- Tak. Kiedy powiedziałem jej co do ciebie czuję, od razu powiedziała mi gdzie jesteś. Co prawda była w szoku, ale... damy sobie z tym radę.

To nie jest Dramione. To miniaturka oparta na tym co naprawdę czuję i na tym o czym marzę. Podczas pisania rozpłakałam się.
Wiem, że miniaturka jest bardzo krótka, ale ja tak już chyba mam. Krótko, zwięźle i na temat. Tak wygląda moje życie. Ale co poradzić?
Całuski, Dramione True Love <3 

poniedziałek, 12 maja 2014

Liebster Award !

Z radością informuję, że ponownie zostałam nominowana do Liebster Award ! Dziękuję za nominację Per Pani Smok z bloga http://akademia--magii-beauxbatons.blogspot.com/ <3

Pytania od Per Pani Smok :
1. Ulubiony aktor/aktorka ?
2. Dlaczego taki, a nie inny temat bloga ?
3. W jakim domu byś był/a gdybyś był/a w Hogwarcie ?
4. Jak wyglądałby twój patronus ?
5. Znienawidzona para z HP ? (niekoniecznie jedna para)
6. Twoje ulubione cytaty ?
7. Co skłoniło Cię do założenia bloga ?
8. Śmierciożercy czy Zakon Feniksa ?
9. Twoja różdżka ?
10. Ulubiona książka i/lub film
11. Jaki jest twój ulubiony/a bohater/bohaterka z HP ? (może być kilka)

Moje odpowiedzi :
1. Tom Felton i Emma Watson. Pewnie jeszcze ktoś, ale nikt mi w tej chwili nie przychodzi do głowy.
2. Bo kocham Dramione ! <3
3. Chciałabym być w Slytherinie, ale ciekawe jak przydzieliłaby mnie Tiara ?
4. Kot albo pies. Ciężko powiedzieć.
5. Ron i Hermiona, bo według mnie do Hermiony pasuje tylko i wyłącznie Draco.
6. "I wreszcie ich zobaczył : Malfoy obejmował nieprzytomnego Goyle'a, tkwiąc na szczycie chwiejnego stosu zwęglonych biurek. Zanurkował ku nim. Malfoy dostrzegł to i wyciągnął rękę, ale choć Harry zdołał ją uchwycić, natychmiast zrozumiał, że to na nic : Goyle był za ciężki i spocona dłoń Malfoya wyśliznęła mu się z ręki...
- HARRY, ZABIJĘ CIĘ, JEŚLI PRZEZ NICH ZGINIEMY ! - usłyszał krzyk Rona."
7. Myślę, że chęć sprawdzenia się.
8. Zakon Feniksa
9. Głóg i włos jednorożca. Dwanaście cali. Odpowiednio giętka.
10. Oczywiśćie Harry Potter, Złodziejka książek, Świąteczny więzień, Zaginiona walentynka, Jak stracić chłopaka w 10 dni, Pretty woman, Narzeczony mimo woli, Taxi, 13 dzielnica - jest tego o wiele więcej, ponad 200. Mam listę filmów, które obejrzałam. ;)
11. Draco Malfoy, Hermiona Granger, Harry Potter, Filius Flitwick

Nominuję :
1.  http://niekoniecznie-rywalizacja-dramione.blogspot.com/
2. http://nie-oceniaj-po-pozorach-dramione.blogspot.com/

Moje pytania :
1. Ulubiony zwierzak ?
2. Ulubiony przedmiot w Hogwarcie ?
3. Ulubiony parring ?
4. Co lubisz ?
5. Ulubiony program w TV ?
6. O czym marzysz ?
7. Dom w Hogwarcie ?
8. Ulubiony blog ?
9. Ulubiony/a piosenkarz/piosenkarka albo zespół ?
10. Ulubiona książka ?

Jeszcze raz serdecznie dziękuję ! :)
Całusy, Dramione True Love <3

piątek, 2 maja 2014

Miniaturka 6 - Ciąża

Wojna skończyła się. Nie było ani śmierciożerców, ani Voldemorta. Harry Potter pokonał potężnego czarnoksiężnika. Wszyscy odetchnęli z ulgą i zaczęli żyć pełnią życia mimo, że wojna zabrała za sobą wiele ofiar. Między trójką najlepszych przyjaciół nic się nie zmieniło. Harry ponownie był w związku z Ginny, Ron z Lavender, tylko Hermiona była sama. Dlaczego ? Nie spotkała bowiem na swojej drodze tego jedynego, księcia z bajki na białym koniu. Była zwolenniczką szybkiego bicia serca i nóg jak z waty. Niestety jak do tej pory nic takiego ją nie spotkało. Postanowiła nie martwić się tym faktem i iść dalej przez życie. Chciała pójść do Hogwartu, aby zaliczył siódmą klasę i owutemy, a następnie znaleźć dobrą pracę, czyli w jej marzeniach, pracę w świętym Mungu jako uzdrowiciel.
Szła ciągnąc za sobą kufer. Weszła do pociągu i poszła do przedziału dla prefektów naczelnych. W tym roku została jednym z nich. Ciekawa była kim był ten drugi. Chyba wolałaby, żeby była to dziewczyna jako, że mieli mieszkać ze sobą. Jednak los zapisał w kartach co innego. Do przedziału wszedł nie kto inny jak Draco Malfoy. W pierwszej chwili nie zwróciła na niego uwagi, gdyż czytała bardzo stare wydanie "Historii Hogwartu", co oczywiście tak ją pochłonęło, że zapomniała o bożym świecie. Chłopak nie przywitał się z nią. Usiadł tylko i patrzył przez okno. Mieli czekać na profesor McGonagall, która miała przekazać im informacje o ich prawach i obowiązkach. Za około godzinę pojawiła się opiekunka Gryffindoru i po krótce opowiedziała im o wszystkim.
Draco i Hermiona postanowili nie odzywać się do siebie, a jeżeli już to tylko w konieczności. Niestety nie trwało to długo. Oni bez dogryzania sobie ? Niemożliwe. Nie stali się przyjaciółmi i nie lubili przebywać w swoim towarzystwie. W każdym razie tak oboje twierdzili.
Czas płynął szybko i nieubłaganie. Zanim się obejrzeli, było już Boże Narodzenie. Z racji tego, że dyrektor szkoły profesor Flitwick postanowił w drugi dzień świąt urządzić bal, prawie cała szkoła została w zamku. Wszystkie dziewczyny szykowały już sukienki i dodatki, natomiast chłopacy oczywiście to olewali.
Hermiona nie cieszyła się z tego balu. Nie miała z kim na niego iść. Co prawda zaprosiło ją kilku naprawdę przystojnych chłopaków, ale wszystkich odrzuciła.
To samo było z Draco. Połowa dziewczyn ze szkoły piszczała na jego widok i niejedna już ośmieliła się podejść do niego i spytać czy nie poszedłby może z nią na bal. Odmawiał każdej, która go o to zapytała i żadnej też nie zaprosił. Postanowił, że pójdzie sam na bal. Założy maskę (miał to być bal maskowy), nikt nie będzie wiedział, że to on, a on sam będzie mógł po prostu obserwować to wszystko z boku. Na początku w ogóle nie chciał iść, ale stwierdził, że jednak pójdzie. Nie chciał siedzieć sam w pokoju.
Stał oparty nonszalancko o ścianę, gdy nagle do sali weszła ona. Była piękna. Tylko tyle zdołał zauważyć. Nie wiedział co go podkusiło, ale podszedł do niej i poprosił do tańca. Zgodziła się. Tańczyli ze sobą całą noc całkowicie pochłonięci sobą. Nie wiedzieli jak znaleźli się w jego łóżku i spędzili razem noc. Dziewczyna nie mogła się sobie nadziwić, że przespała się z Draconem. Wiedziała przecież dokąd idą i czyj to pokój, a mimo to nie zrezygnowała. Gdy  tylko nastał świt, Hermiona obudziła się wtulona w Dracona. Wydała z siebie cichy okrzyk i szybko wyszła z pokoju zabierając swoje rzeczy. Postanowiła pójść się umyć i zmyć z siebie jego zapach i dotyk, który jeszcze palił jej skórę. Chciała zapomnieć o tej nocy i jednocześnie pragnęła to powtórzyć. Kiedy weszła pod prysznic, rozpłakała się. - Dlaczego ja to zrobiłam ? Nie mogę mu powiedzieć, że to ja, bo na pewno wyrzuci mnie za drzwi. Gdy tylko o tym pomyślała, rozpłakała się na dobre. Postanowiła, że nie pokaże mu, że płakała, że weźmie się w garść, a on trwał będzie w błogiej nieświadomości.
Kiedy wyszła z łazienki i przechodziła przez pokój wspólny, zauważyła leżącego na kanapie Malfoya. Widać było, że głęboko nad czymś rozmyśla.
- Słuchaj, nie widziałaś jak rano wychodziła stąd dziewczyna ?
- Nie.
- Trudno. Miałem nadzieję, że ją poznałaś.
- Dlaczego ?
- Co dlaczego ?
- Dlaczego chcesz wiedzieć kim była ?
- Bo... nie twoja sprawa Granger !
- Jasne, jasne. Tylko pytam.
Przez kolejne dwa miesiące oboje chodzili jak struci, a Hermiona czuła się coraz gorzej. Oboje nie potrafili zapomnieć o kochanku z tamtej nocy, a ona w dodatku miała nieustanne mdłości. W końcu na porannej piątkowej lekcji eliksirów zemdlała.
- Draco, zanieś ją szybko do Skrzydła Szpitalnego i powiedz pani Pomfrey, żeby zawiadomiła mnie czy wszystko jest w porządku - powiedział profesor Slughorn.
- Tak, panie profesorze.
Położył ją na jednym z łóżek i zawołał panią Pomfrey.
- Pani Pomfrey, szybko !
Przybiegła pielęgniarka i spytała :
- Co się stało ?
- Zemdlała na lekcji.
- No dobrze, możesz już iść.
- Profesor Slughorn prosił, aby zawiadomiła go pani czy wszystko z nią w porządku.
- Dobrze, zrobię to. Możesz wracać na lekcje.

- I co ? Wszystko dobrze ?
- Nie wiem, moja kochana czy cię to ucieszy, czy raczej nie, ale jesteś w ciąży.
- Ale... Jak to ? Przecież to niemożliwe ! - krzyknęła zrozpaczona dziewczyna.

Jeszcze tego samego wieczora wróciła do siebie. Gdy przechodziła przez pokój wspólny, usłyszała pytanie :
- Wszystko w porządku ?
- Tak, nic mi nie jest. Nie musisz się martwić, Malfoy.
- A kto powiedział, że ja się martwię ? Po prostu nie chcę być posądzony o jakieś otrucie czy coś.
- No tak, cały ty.

Kilka miesięcy później pod koniec roku szkolnego wszyscy już wiedzieli, że najlepsza uczenncia w szkole jest w ciąży. Oczywiście każdego to zszokowało, a sama Hermiona nie chciała powiedzieć kim jest ojciec dziecka.
Po powrocie ze szkoły do domu jej rodzice byli w ciężkim szoku, że ich jedyna córeczka będzie miała dziecko. Do tego dochodził fakt, że ojciec dziecka ani razu nie pojawił się w progu ich domu, a Hermiona unikała tego tematu jak ognia. Jednak tydzień po zakończeniu edukacji zadzwonił dzwonek do drzwi. Przyszła mama poszła otworzyć, a to, co zobaczyła, przeszło jej najśmielsze oczekiwania.
- Draco ? A co ty tu robisz ?
- Ja już dłużej nie mogę !
- Czego nie możesz ?
- Nie mogę żyć w tej niepewności.
- Ale o co ci chodzi ?
- Kocham cię !
- C-co ?
- Kocham cię, szaleję za tobą ! Od dawna podejrzewałem, że na tym balu to byłaś ty, a w dodatku jak okazało się, że jesteś w ciąży, a ojciec dziecka jest nieznany, to wiedziałem już na sto procent !
- Draco... Ja... Na Merlina ! Tak strasznie się cieszę. Ja też cię kocham.
Pocałowała go, a gdy oderwali się od siebie, on ukląkł na kolano i spytał :
- Hermiono, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i zostaniesz moją żoną ?
- Tak !
Rzuciła mu się na szyję. Czuła, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

- Ale dlaczego się nie ujawniłaś ?
- Bo byłam głupia. Teraz już wiem, że to był błąd.


Witam, witam ! :)
Po pierwsze dziękuję po raz kolejny za te już ponad 30000 tysięcy wyświetleń. Jesteście nieocenieni ! ;>
Miałam dodać tę miniaturkę wczoraj, z okazji dodania pierwszego rozdziału na bloga, ale nie wyszło. Nie miałam czasu. No ale... dodaję teraz i mam nadzieję, że spodoba wam się ;)
Dramione True Love <3

środa, 30 kwietnia 2014

1. Rocznica

Witajcie moi kochani ! :)
W dniu dzisiejszym mija pierwsza rocznica założenia przeze mnie tego bloga. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że jestem z wami tyle czasu. Bardzo mi miło, że wciąż odwiedzacie tego bloga i jest już prawie 30000 wyświetleń. Dziękuję !
Kocham was, Dramione True Love <3

piątek, 7 marca 2014

Liebster Award !

Z przyjemnością informuję, że zostałam nominowana do nagrody Liebster Award ! :D
Naprawdę jestem mega szczęśliwa. To już kolejne takie wyróżnienie. Dziękuję za nie Kai z bloga : http://dramione-wedlug-kai.blogspot.com/.

Pytania od Kai :
1.Kiedy rozpoczęła się twoja przygoda z Harry'm Potterem?
2. Skąd bierzesz natchnienie do pisania bloga?
3. Dlaczego akurat Dramione?
4. Co lubisz robić w wolnych chwilach?
5. Jakie lubisz książki?
6. Ulubieni pisarze/pisarki?
7. Wolisz iść na dyskotekę czy w spokoju poczytać?
8. Czy masz jakieś zwierzątko?
9. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
10. Ile masz lat?
11. Ulubiony przedmiot w szkole?


Moje odpowiedzi :
1. Tak naprawdę to nie pamiętam. Ale będzie już kilka lat. Chociaż dopiero od paru miesięcy jestem Potterhead. :)
2. Samo przychodzi :D
3. Kiedyś przypadkiem znalazłam bloga o tym parringu spodobało mi się, pokochałam tę parę no i jest :)
4. Bawić się z moimi zwierzątkami, oglądać filmy (głównie komedie romantyczne), czytać Harry'ego Pottera i blogi :)
5. Harry Potter i Trylogia Czasu Kerstin Gier. Polecam !
6. Wiadomo. J.K. Rowling <3
7. Zdecydowanie poczytać. Jeszcze nigdy nie byłam na dyskotece. Jestem nieśmiała i w ogóle, jeśli chodzi o takie rzeczy.
8. No pewnie. Psa pinczera miniaturowego Axela i kota Misię, która niedługo będzie miała małe <3
9. Chciałam spróbować własnych sił.
10. W listopadzie skończę 16 :)
11. Matematyka :D

Blogi, które nominuję :
1. http://hermione-granger-love.blogspot.com/
2. http://dark-family-dtb.blogspot.com/

Moje pytania :
1. Ulubiony przedmiot z Hogwartu ?
2. Dramione czy Blinny ?
3. Ulubiona książka z serii HP ?
4. Ulubiony dom w Hogwarcie ?
5. W co zamieniłby się twój patronus ?
6. Ulubiony nauczyciel z HP ?
7. Ulubiona postać z HP ?
8. Czego nie lubisz ?
9. Czego się boisz ?10. W co zamieni się twój bogin ?

Dziękuję jeszcze raz i mocno was wszystkich całuję <3

środa, 12 lutego 2014

Miniaturka 5 - Smutek


Smutek. To jedyne, co teraz czuję. Jestem samotna. Dlaczego ? Odsuwam się od przyjaciół i wiem, że to już nie jest to co dawniej. Mam dosyć. Cały czas czekam. Czekam na jakiś cud. Ja, Hermiona Granger, szlama z Gryffindoru i zarazem najmądrzejsza czarownica nie wiem co ze sobą zrobić. Zaraz skończę Hogwart, będę musiała znaleźć sobie pracę. Jednak najzwyczajniej w świecie nie chce mi się. Nie mam chęci do życia. Rodziców jeszcze nie odnalazłam i powoli tracę na to nadzieję. Chyba popadam w depresję. Kiedy jestem wśród ludzi, zakładam maskę, ale w samotności często płaczę. 
Ostatnio zaczęła zastanawiać mnie jedna rzecz. Mianowicie to, że Draco Malfoy nie wyzywa mnie od szlam. Wcześniej jakoś nie zwracałam uwagi na księcia Slytherinu. Co się zmieniło ? Wydaje mi się, że jesteśmy w pewien sposób do siebie podobni. Od jakiegoś czasu bacznie go obserwuję. Jest jakiś inny. Mam wrażenie, że tylko ja to zauważam. Widzę, że gdy jest w  pomieszczeniu pełnym ludzi, zakłada maskę obojętności, ale kiedy patrzę na niego pochylonego nad książką w bibliotece wiem, że coś jest nie tak. Czuję to. Czuję, że jest taki jak ja. Stracił kochających rodziców i, podobnie jak ja, odsuwa się od Pansy Parkinson i Blaise'a Zabiniego, jego najlepszych przyjaciół. Dlaczego w ogóle o nim myślę ? Nie potrafię sama sobie tego wytłumaczyć.
Jest noc. Nie mogę spać. Ciągle o nim myślę, Zresztą nie tylko o nim. O rodzicach też. Jestem taka bezsilna ! 
Idę do łazienki Jęczącej Marty. Wchodzę i obmywam twarz zimną wodą. Osuwam się po ścianie i zaczynam cicho szlochać. Nagle słyszę jak ktoś wchodzi. A co jeśli to jakiś nauczyciel albo Filch ? Okazuje się jednak, że jest to obiekt moich przemyśleń. Draco Malfoy. 
- Co ty tu robisz, Granger ? - pyta zdziwiony.
- A co ? Nie widać ? - jestem w takim szoku, że zaczynam być złośliwa. 
- Coś się stało ?
- A coś cię to obchodzi ? - odpowiadam pytaniem na pytanie. 
- Nie wiem. Może... - siada obok mnie.
- A tak w ogóle to czego szukasz w środku nocy w toalecie dla dziewczyn ?
- Często tu przychodzę. Lepiej mi się myśli.
- A czemu rozmawiasz i siedzisz obok szlamy ? Nie boisz się, że się pobrudzisz ?
- Proszę cię. Nie mów tak o sobie. Już dawno miałem cię przeprosić, tylko brakowało mi odwagi. Nienawidzę siebie za to wszystko. Sam nie wiem czemu uprzykrzałem ci życie.Przepraszam. Naprawdę bardzo mi zależy na tym, żebyś mi wybaczyła. Niczego bardziej nie pragnę.
- Przeprosiny przyjęte. - uśmiecham się lekko.
- Słuchaj, a może... Ostatnio zauważyłem, że jesteś taka... smutna i samotna. Zupełnie jak ja. Czy... czy byłaby taka możliwość, żeby... żebyśmy się ze sobą zaprzyjaźnili ? Wiem, że po tym wszystkim nie powinienem o coś takiego pytać, ale...
- Ja... Pewnie, że tak, Draco. - przerywam mu i uśmiecham się jeszcze szerzej.
- W takim razie dowiem się co się z tobą dzieje ?
- Po prostu mam tego wszystkiego dosyć. Kiedy zaczęły się ciężkie czasy, usunęłam pamięć moim rodzicom, żeby ich ochronić. Do tej pory ich nie odnalazłam.
- Jeśli chcesz to pomogę ci ich szukać.
- Naprawdę ? Możesz to dla mnie zrobić ?
- Chcę, żebyś była szczęśliwa. 
- Dziękuję. - przytulam się do zdziwionego chłopaka. - To wiele dla mnie znaczy. A co z tobą ?
- Straciłem rodziców, odsunąłem się od przyjaciół. Ale... chciałbym z nimi szczerze porozmawiać. Wytłumaczyć im moje zachowanie. Nigdy mnie nie zawiedli, a ja zrobiłem coś takiego...
- Na pewno to zrozumieją. Są twoimi przyjaciółmi. Kochają cię.
- Mam taką nadzieję. I wiesz co ? Tobie radzę dokładnie to samo. 
- Masz rację. Jutro z nimi pogadam.
- Dzięki tobie wiem, że nie warto się załamywać, że nasze szczęście czeka tuż za rogiem. Trzeba je tylko dostrzec. 
Nic nie mówię i jeszcze mocniej się do niego przytulam. Mogłabym to robić wiecznie. Jego zapach i rytmicznie bicie serca uspokajają mnie. Nigdy się tak nie czułam. Powoli zasypiam. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Idę do Wielkiej Sali na śniadanie. Po drodze uśmiecham się do wszystkich. Każdy się dziwi, bo już dawno mnie takiej nie widzieli. Zmieniłam się po jednej rozmowie. I to ze Ślizgonem, którego kiedyś nienawidziłam, i który najwidoczniej odniósł mnie do mojego dormitorium, bo rano obudziłam się nie w łazience, lecz we własnym łóżku. Swoją drogą jak on się tam dostał ? Na samą myśl o Draconie raduje się moja dusza, a motyle pojawiają się w moim brzuchu. 
Wchodzę do sali i od razu wypatruję platynowej grzywy. Uśmiecham się do niego, a on odpowiada mi tym samym. Ludzie patrzą to na mnie, to na niego, najwyraźniej zadziwieni. Wiem, że to dla nich szok i nowość, ale ja skupiam się tylko na nim. Czyżbym po jednej rozmowie zaczęła coś do niego czuć ? Mieliśmy zostać tylko przyjaciółmi, ale... czuję, że może mi to nie wystarczyć.
Jem śniadanie i idę na lekcje. We wtorki większość zajęć mamy ze Ślizgonami. W tym roku na eliksirach siedzę sama, jednak tym razem dosiada się do mnie Draco, który też siedział sam. Śmiejemy się z min tych wszystkich coraz bardziej zszokowanych ludzi. Nie możemy nacieszyć się swoim towarzystwem. Oboje postanawiam, że dziś wieczorem porozmawiamy z naszymi przyjaciółmi, a w nocy, podobnie jak wczoraj, spotkamy się w łazience Marty.
Przyspieszone oddechy i bicia naszych serc mieszają się ze sobą. Dotykam ustami jego miękkich warg. Całuję go, a on oddaje ten pocałunek. Nie potrafimy się od siebie oderwać. Chcemy, żeby ta chwila trwała wiecznie. Wiemy, że od tego momentu, a właściwie od tamtej rozmowy, nie możemy żyć bez siebie. W końcu delikatnie mnie od siebie odsuwa i pyta : 
- I co z tym zrobimy ? - posyła mi łobuzerski uśmiech.
Ja w odpowiedzi znów go całuję. Skąd u mnie przypływ takiej odwagi ?
- Zostaniesz moją dziewczyną ?
Widzę błysk w jego oczach i już wiem.
- Tak. - szepczę.
- Kocham cię. - mówi.
- Ja ciebie też.
Mocno mnie przytula i oboje wiemy, że nic nie będzie takie jak dawniej.
Idąc za naszym przykładem pogodzili się ze sobą nasi przyjaciele. Po paru miesiącach okazuje się, że Harry jest z Pansy, a Blaise z Ginny. Te, jak i związek mój i Draco, wywołują wiele kontrowersji. Jednak kto by się tym przejmował, skoro mamy siebie ?

 No i jest ! :D
Już dawno zaczęłam pisać tę miniaturkę, tylko nie wiedziałam jak ją zakończyć. Ale wczoraj w nocy naszła mnie niespodziewana wena no i oto mamy miniaturkę. :)
Nie wiem czy tytuł pasuje, ale nic innego nie wymyśliłam. Na to niestety zabrakło mi weny. 
Po waszych, choć nielicznych komentarzach, serce mi rośnie. To wspaniałe uczucie wiedzieć, że komuś podoba się to, co ja tutaj piszę. Nadal zdumiewa mnie liczba odwiedzających tego bloga. Jesteście cudowni ! Kocham was <3
Jeśli mi się uda, to na Walentynki napiszę kolejną miniaturkę. Nie wiem czy coś z tego wyjdzie, no ale... :)
Całuski, Dramione True Love <3

poniedziałek, 3 lutego 2014

Epilog


Dwa dni później wyszłam ze Skrzydła Szpitalnego. Wszystko było w porządku. Draco cały czas się mną opiekował. Do tej pory nie mogę przestać się dziwić, że ja i on, odwieczni wrogowie, staliśmy się dla siebie tak ważnymi osobami. Jeszcze parę lat temu wyśmiałabym prosto w  twarz osobę, która powiedziałaby mi, że ja i on będziemy brać ślub. A teraz ? Teraz jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Widziałaś jak on się na ciebie gapił ?
- Draco przestań ! Ja go nawet nie znam ! Dlaczego myślisz, że mogłoby między nami coś być ?
- Bo spoglądaliście na siebie jak para zakochanych !
- Słucham ? Za kogo ty mnie masz ?
- Za... - nie dokończył.
- No dalej. Dokończ. Za szlamowatą dziwkę ? 
- Co ? Nie.. Po prostu nie podoba mi się jak on na ciebie patrzył.
- Wiesz co ? Nie mam zamiaru dłużej tu być. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Ale Hermiona..
- Daj mi spokój ! - krzyknęłam i wybiegłam z pokoju.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałam na błoniach. Zaczynało robić się zimno. Nie przejmowałam się tym. Czemu robił jej awanturę o to, że uśmiechnął się do niej jakiś chłopak, a ona to odwzajemniła ? Jak mógł ? Przecież go kochała. Najmocniej na świecie. Był dla niej wszystkim. Nagle poczuła na swoich ramionach czyjąś marynarkę. Jego marynarkę. 
- Nie bądź na mnie zła. Ja po prostu jestem o ciebie zazdrosny. Kocham cię i nie chcę się z tobą kłócić. 
- Draco ja też cię kocham. Najbardziej na świecie. Musisz mi ufać. Nigdy bym cię nie zdradziła.
- Wiem, ale.. To nie jest takie łatwe. Kiedy widzę jak jakiś facet się na ciebie patrzy to.. nie wytrzymuję.
- Proszę cię, nie kłóćmy się o takie rzeczy. 
- Dobrze. Spróbuję trzymać emocje na wodzy.
Przytuliłam się do niego. Milczeliśmy  i było nam z tym dobrze. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wracaliśmy pociągiem z Hogwartu. Było mi smutno, że ostatni raz widziałam tę szkołę. Jednak cieszyłam się, że ja i Draco zaczniemy wspólne życie. Już niedługo miał odbyć się nasz ślub. Przedtem muszę poznać jego mamę. Boję się tego spotkania, ale Draco mówi, że nie ma czym. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nasz ślub był wspaniały. Szłam do ołtarza i patrzyłam tylko na niego. Reszta mnie nie obchodziła. Liczył się tylko on. Podczas wesela tańczyłam prawie cały czas z nim. Tylko co jakiś czas oddawał mnie mojemu ojcu, albo któremuś z moich przyjaciół.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cztery lata później było tylko lepiej. Urodziłam  bliźniaki. Matta i Eveline. A kolejne dwa lata później urodził się Scorpius. Bliźniacy mieli wygląd po mnie, ale charakter po ojcu. Natomiast Scorpius odziedziczył wygląd po Draco, ale na szczęście był spokojnym dzieckiem. 

Witam, witam. :)
Dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę z tego, że od pół roku nie dodałam żadnego rozdziału. Jestem w szoku...
Jeśli mam być szczera to zawiodłam samą siebie pisząc ten epilog. Nie wyszedł jest taki, jak bym tego oczekiwała. W ogóle jest strasznie krótki. Czemu ? Może to brak weny albo brak moich umiejętności ? No cóż.. Skoro moja polonistka twierdzi, że nie umiem napisać łatwej (jak dla niej) rozprawki no to.. Chyba bym stawiała na brak umiejętności.
Przepraszam was za ten epilog, ale nic lepszego nie napiszę. Przykro mi. Naprawdę. Może zrehabilituję się pisząc miniaturkę ? Mam ferie i postaram się coś dodać, ale niczego nie obiecuję. 


Bardzo, bardzo wam dziękuję za te ponad 21 tys. wyświetleń. Zadziwiacie mnie. :)
Kocham was,


Dramione True Love. <3

niedziela, 22 grudnia 2013

Ogłoszenie !

Witajcie kochani ! :)
Może wiecie, może nie, ale jestem osobą, która często zmienia zdanie. Mój niezbyt oryginalny pomysł na opowiadanie mnie przerósł. Dlatego w wolnej chwili napiszę ostatni rozdział. Później będą już tylko miniaturki. Akcja w opowiadaniu dzieje się zbyt szybko i nie tak jak bym sobie tego życzyła, ale nie mogę zmienić już tego tempa, bo to chyba dziwnie by wyglądało. Wiem, że być może niektóre osoby mogą być zawiedzione, ale nie mogę robić nic na siłę, bo to mi wtedy nie wychodzi. Jednak już wcześniej zaznaczyłam, że nie skasuję nic z tego bloga i dotrzymam słowa. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu ludziom nie podoba się styl mojego pisania, ale zostawiam to dla ludzi, którzy mnie wspierali. Dziękuję z całego serca za waszą obecność. <3
Całusy, Dramione True Love :*

PS. Dodaję zdjęcie mojej ulubionej pary :)

niedziela, 15 grudnia 2013

Miniaturka 4 - Świąteczny wielbiciel

Hermiona siedziała i zastanawiała się jak to możliwe, że ktoś dzień w dzień przysyła jej anonimowe listy i prezenty. W dodatku bardzo drogie prezenty. Prawie nikogo w Hogwarcie nie byłoby stać na takie rzeczy. Poza paroma aroganckimi Ślizgonami, ale tą możliwość odrzucała od razu. Ślizgon przysyłający prezenty szlamie ? Czy coś takiego jest w ogóle możliwe ? Wiadomo, jest już po wojnie, ale i tak jest wątpliwe, żeby jakiś Ślizgon zapałał nagle do niej miłością lub choćby jakimś innym ciepłym uczuciem. Wyobraźmy sobie takiego Malfoya wręczającego jej prezent. Od razu chce się śmiać. Co prawda nie wyżywał się na niej na każdym kroku, a gdy ją widział, to nawet witał się z nią. Przeprosił ją po wojnie, ale nie sądziła, że to było na serio. A wracając do prezentów, podrywało ją kilku chłopaków (nie, nie byli to Ślizgoni) i była pewna, że żaden z nich nie ma takie kupy pieniędzy na złote bransoletki, naszyjniki i ubrania w znakomitym guście. Owszem, zbliżało się Boże Narodzenie, ale przecież nie wierzyła w Świętego Mikołaja. No więc kto to ? Pozostaje tylko czekać na wyjaśnienie tej sprawy. Może zechce się ujawnić ?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wchodziła do biblioteki i poczuła na sobie czyjś wzrok. Odwróciła się, lecz nikogo nie zobaczyła. Była tam tylko pani Pince, bibliotekarka. W ogóle od paru dni czuła się obserwowana. Może to przez tego anonima ?
Godzinę później wracała z biblioteki, a za rogiem wpadła na Malfoya.
- Malfoy, uważaj jak chodzisz !
- Jejku, Granger, nie musisz się tak od razu wydzierać. Wiem, że jestem cudowny i chce ci się przy mnie krzyczeć, ale błagam, zaraz zlecą się tutaj wszyscy, a chyba nie chcemy, żeby zobaczyli nas razem, a w dodatku pod jemiołą ?
- Bardzo zabawne. No boki zrywać po prostu.
- A wiesz Granger, że jeśli stoi się pod jemiołą i się kogoś nie pocałuje, to będzie się miało pecha przez cały kolejny rok ?
- A co ja mam do tego ?
- No bo stoisz pod jemiołą. W dodatku w towarzystwie bardzo przystojnego Ślizgona. Nie sądzisz, że można skorzystać z takiej okazji ?
- Yyyy.. Niech pomyślę : NIE !
- No nie denerwuj się tak. Co ci szkodzi jeden niewinny buziak ?
- Jak możesz być tak bezczelny ty...
Nie dokończyła, gdyż znalazła się w ramionach blondyna, który przycisnął ją do ściany i namiętnie pocałował.
Minutę później.
- I co ? Było aż tak źle ? - wydyszał zarumieniony Draco.
- Och ! Jak ja cię nienawidzę ! - powiedziała i odeszła.
- A ja wręcz odwrotnie - szepnął, myśląc, że ona tego nie słyszy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Hermi co się z tobą dzieje  ? - pytała Ginny.
Od dwóch dni coś dziwnego działo się z jej przyjaciółką. Była jakaś dziwna. Cały czas chodziła z głową w chmurach, a gdy mijała Malfoya, natychmiast się rumieniła.
- Nie rozumiem o co ci chodzi.
- Na pewno ? Ostatnio jesteś jakaś dziwna.
- Naprawdę wszystko jest w porządku.
- Nie chcesz mówić, ale ja i tak to od ciebie wyciągnę.
- Nie wyciągniesz, bo nie ma czego wyciągać.
- Czyżby ? To dlaczego gdy widzisz Malfoya, to gwałtownie się rumienisz ?
- Co ty mówisz ?
- Taka jest prawda i nawet nie zaprzeczaj ! Od dwóch dni cię obserwuję i widzę co się dzieje.
- Gin, naprawdę wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Jeszcze zobaczymy. Sama do mnie przyjdziesz.
- Gin, a może zaprowadzić cię do pani Pomfrey, bo chyba uderzyłaś się w głowę ?
- Słuchaj, Hermi. Jesteśmy przyjaciółkami, tak ? Najlepszymi i na całe  życie ?
- No tak.
- A więc dlaczego ukrywasz coś przede mną ?
- Ale ja nic nie ukrywam !
- Znam cię nie od dziś i dobrze wiem kiedy dzieje się coś ważnego w twoim życiu. Jeszcze nigdy nie byłaś taka.. podekscytowana. Wyglądasz jakbyś się zakochała.
- Ja ? No nie rozśmieszaj mnie, Gin. W kim ja miałabym się zakochać ?
- Na przykład w takim Draconie Malfoyu ? Przyznaj, że ci się podoba.
- No dobra, może trochę.
- Czyli jednak ! A nie mówiłam ? Opowiadaj co się wydarzyło.
- Nic się nie.. - nie dokończyła, gdyż zobaczyła spojrzenie swojej przyjaciółki - No już dobrze. Powiem ci. Dwa dni temu, gdy wracałam z biblioteki, to natknęłam się na Malfoya. W dodatku staliśmy pod jemiołą ! Rozumiesz ? Pod jemiołą ! To nie mogło dobrze się skończyć. W pewnym momencie on mnie pocałował. No a ja od tego momentu nie mogę przestać o nim myśleć. Już nie wspominając o tym, że ktoś od tygodnia przysyła mi drogie prezenty i listy z pięknymi słowami. Czasem to się zastanawiam, czy to nie przypadkiem Malfoy. Na Merlina ! Co ja w ogóle wygaduję ?
- No co ty ? Pocałował cię ? To super ! I myślisz, że to on ci wysyła te prezenty ? To by było nawet prawdopodobne.
- Ale wpadłam ! Zakochać się w kimś takim ?
- Miłość nie wybiera. Zresztą.. Ja też zakochałam się w kimś, w kim nie powinnam była się zakochać.
- Kto to ?
- Blaise Zabini. Najlepszy przyjaciel Draco.
- No to mamy przechlapane.
- Ja na pewno, ale ty nie. Mówię ci, ty i Malfoy pasujecie do siebie. I całowaliście się pod jemiołą. Z tego musi coś być.
- Tak bardzo bym chciała ! Wiesz co ? Ja już pójdę do siebie. Muszę to wszystko na spokojnie przemyśleć.
- No jasne. To do zobaczenia jutro. Czekaj !
- O co chodzi ?
- Zapomniałam zapytać. Jedziesz do domu na święta ?
- Nie. Chcę się jeszcze nacieszyć Hogwartem. W końcu zostało mi tylko pół roku w tej szkole. A ty ?
- Ja też zostaję. Nie chce mi się jechać do Nory. Mama będzie mi i Harry'emu suszyć głowy, że mamy być razem. Mowy nie ma ! Oboje tego nie chcemy.
- Zawsze mi się wydawało, że będziecie razem.
- Mi też, ale przeszło mi. To było tylko młodzieńcze zauroczenie. - powiedziała i ziewnęła. - Nie myślałam, że jestem taka zmęczona. Dobranoc.
- Dobranoc.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dni mijały, aż w końcu większość uczniów wyjechała do domów. W końcu spokój.
W świąteczny poranek Hermionę obudziło pukanie do drzwi.
- Kto się tam do cholery dobija ? - krzyknęła, ale poszła otworzyć drzwi, a to co tam zobaczyła, spowodowało, że natychmiast się obudziła. Stał tam Draco i wpatrywał się w nią z szeroko otwartymi oczami, gdyż ubrana była jedynie w skąpą koszulę nocną.
- Co ty tu robisz i jak udało ci się tutaj wejść ?
- Powiem tak. Umiem oczarować niejedną kobietę. A co tutaj robię ? Postanowiłem tym razem sam przynieść ci prezent.
- "Tym razem" ? A więc przez cały czas to byłeś ty ? - spojrzała na uśmiechniętego blondyna. Dopiero teraz zwróciła uwagę na jego dziwny ubiór. To znaczy ubrany był normalnie, ale jedyną dziwną rzeczą było to, że był obwiązany czerwoną wstążką, jakby czekał, żeby go "odpakować".
- Co ty masz na sobie ?
- A to... No więc chciałbym ci siebie ofiarować. Tak, wiem jak to brzmi, ale ja.. na Merlina ! Jestem w tobie tak strasznie zakochany ! Kiedy cię widzę, to serce bije mi jak oszalałe i nie mogę przestać o tobie myśleć.
Hermiona patrzyła na niego wzruszona.
- Czy to sen ? - pytała.
- Nie, Hermiono, to dzieje się naprawdę. Jestem świadom, że pewnie nic dla ciebie nie znaczę, ale musiałem tu przyjść.
- Nic nie mów. - pocałowała go.
- Ja też cię kocham, Draco.

Hejka ! :) W końcu jestem. Zastanawiałam się czy kontynuować bloga i uznałam, że chyba jednak podejmę się tego wyzwania. Spróbuję wymyślić coś w okresie świątecznym, bo w tym tygodniu mam bardzo napięty grafik. Mam egzaminy próbne i występuję w jasełkach.
Hmm.. Piszę bez bety, ale chyba nieźle mi to wychodzi, co ? Jak myślicie ? :D
Korzystając z tego, że dodaję miniaturkę, pragnę złożyć mojemu tacie najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin. <3
Kocham was !
Buziaczki, Dramione True Love :*
PS. Wesołych Świąt ! :)