niedziela, 28 grudnia 2014

Miniaturka 10 - Upadek i miłość


Była zima. Miała ferie, które przyjechała spędzić u babci. Miała nadzieję, że znów go zobaczy. W głowie miała jego obraz. Widziała go kiedyś na mszy w kościele. Był ministrantem. Pamiętała nawet datę i jego ubiór. No właśnie, ubiór. Jeśli kogoś dostrzegła i nie mogła przestać się na niego patrzeć, bo czymś ją zaintrygował, zapamiętywała ubiór, nie twarz. Był wtedy ubrany w granatową kurtkę i trapery w musztardowym kolorze. No i był blondynem. A ona szatynką z brązowymi oczami. Cały czas prześladowała ją wizja ich spotkania. Jak by się zachowała? Byłaby miła czy może nie? W głowie miała wiele wersji, bo wyobraźnię miała zawsze wybujałą.
Wybrała się właśnie na spacer nad zalew. Ucieszyła się, że nikogo tam nie ma, gdyż lubiła samotność, a nienawidziła tłumów. Niestety idąc, przeszła po zamarzniętnym chodniku i już po chwili leżała jak długa. Nagle usłyszała:


- Pomóc?
Usiadła i rozejrzała się. Okazało się, że chętnym do pomocy jest blondyn w granatowej kurtce. Otwarła oczy ze zdziwienia. 
- Jak to możliwe? - wyszeptała do siebie.
- Wszystko w porządku? Nic ci się nie stało? Widziałem jak się przewróciłaś. Nie wyglądało to najlepiej. - mówił chłopak.
- Nic mi nie jest. Zwykły upadek. Dam sobie radę, możesz już iść.
Podparła się ręką i już wstawała, gdy za drugą dłoń złapał ją chłopak, chcąc pomóc jej wstać. Była tak zaskoczona, że prawie się przewróciła, ale chłopak mocno ją trzymał i wpadła mu w ramiona. Pocałował ją. Tylko dlaczego pocałował zupełnie obcą dziewczynę? Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby się znali, ale oni nigdy wcześniej nie zamienili ze sobą nawet jednego słowa. 
Była w szoku. Oderwali się od siebie, on szeroko się uśmiechnął, a jej dłoń już po chwili wylądowała na jego lekko zarumienionym policzku. 
- Ej! Za co?
- Jeszcze się pytasz?
- No wiesz? Ja tu cię ratuję, a ty tak mi się odwdzięczasz?
Nic nie powiedziała i zaczęła iść. 
- Poczekaj! Ja nie chciałem nic złego! Dasz mi się wytłumaczyć? -prosił chłopak.
- Masz pięć minut.
- Ja już cię kiedyś widziałem. W kościele, na mszy. Nie mogłem przestać o tobie myśleć. W głowie miałem różne wizje naszego pierwszego spotkania, ale taka wersja nawet nie przyszła mi do głowy. Kiedy cię tutaj zobaczyłem po prostu wiedziałem, że muszę z tobą porozmawiać, że muszę cię poznać. Wiesz co czułem kiedy cię tam widziałem? Serce jakby miało wyskoczyć mi z piersi, a nogi tak mi się uginały, że prawie się przewróciłem. Nie byłem pewny z jakiego to powodu, bo nigdy w życiu nie czułem czegoś podobnego. Przepraszam cię za ten pocałunek. Nie powinienem był tego robić. Jeszcze nigdy nikogo nie całowałem i za bardzo nie wiedziałem jak to zrobić, ale chciałem spróbować i dowiedzieć się czy tamto uczucie powróci. Powróciło i teraz wiem, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. - skończył swój monolog, a ona miała łzy w oczach.
- Czyli ty też to poczułeś?
- Oczywiście, że tak. Ale... czekaj, czekaj. Ty też uważasz, że to nie był przypadek?
- No... nigdy nie miałam chłopaka, ale naczytałam się mnóstwa romansideł i uważam, że takie uczucie może coś znaczyć. Chociaż nie powinniśmy się spieszyć. Chciałabym lepiej cię poznać. 
- Jestem tego samego zdania. To jak? Nowy początek? Draco Malfoy.
- Hermiona Granger
Od tego dnia spotykali się codziennie aż do jej wyjazdu, jednak utrzymywali ze sobą kontakt, a po pewnym czas zostali parą.  

Wiem, wiem. Nie było mnie tutaj już daaawno. I przepraszam Was za to. Ostatnimi czasy miałam tyle nauki, że głowa mała. Prawie nigdy się nie uczyłam, a teraz spadła na mnie taka lawina kartkówek i sprawdzianów. Aż trudno uwierzyć, że to pierwsza klasa technikum. 
Miniaturka jak zwykle krótka i jak zwykle pokrywa się z męcząca mnie długi czas wizją. Wiem, że kilka faktów może się nie zgadzać z książką, ale z braku lepszego pomysłu postanowiłam bohaterom nadać imiona z książki. Tak chyba lepiej brzmi niż gdybym nadała polskie imiona. Wygląd bohaterów zgadza się w jakichś 70%. Ten fragment z kościołem wydarzył się naprawdę, a ja oczywiście zaczęłam wymyślać jakieś wizje spotkań i postanowiłam uwolnić się od tego, przekazując to Wam.
Szczęśliwego Nowego Roku,
Dramione True Love <3

poniedziałek, 1 września 2014

Miniaturka 9 - Miłosne zderzenia

Szła właśnie na śniadanie do Wielkiej Sali. Była zamyślona, bo jakimś cudem, po raz pierwszy w życiu, nie odrobiła pracy domowej z transmutacji. Co ona powie profesor McGonagall ? Nie miała sił, by tłumaczyć jej powód swojego nieprzygotowania. Nie miała sił na nic. Po wojnie wszystko się zmieniło. Ona się zmieniła. Wszystko było nie tak. Miesiąc po bitwie Ron zostawił ją. Dlaczego ? Tłumaczył się, że to była pomyłka, a oni nie byliby ze sobą szczęśliwi. Może miał rację ? Byli ze sobą krótko, ale i tak czuła, że do siebie nie pasowali. Mieli zostać przyjaciółmi, ale jakoś nie miała ochoty przyjaźnić się z Ronem. Zbyt wiele razy ją zawiódł. Wydawałoby się, że to przyjaźń na zawsze, ale oni od początku stąpali po kruchym lodzie. 
Czegoś jej brakowało. Miłości i zrozumienia. Osoby, w której miałaby oparcie. Osoby, która kochałaby ją bezgranicznie i bezinteresownie. 
Niby po wojnie wszystko wróciło o normy, a według wielu było nawet lepiej. Zapanował nawet pokój między Gryfonami a Ślizgonami, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej. 
Będąc już przy drzwiach, wpadła z impetem w coś, a raczej w kogoś. Jak się okazało po wstępnym rozpoznaniu, był to Draco Malfoy, szkolny przystojniak. 
- Uważaj jak chodzisz, Malfoy! - mimo, że konflikt między domami został zażegnany, między nimi ciągle były jakieś kłótnie.
- To nie ja wpadłem na ciebie, tylko ty na mnie. - odparł spokojnie chłopak. 
- Chciałbyś, fretko. - wysyczała.
- Oczywiście. O niczym innym nie marzę, Hermionko. - zrobił rozmarzoną minę. 
- Nie nazywaj mnie Hermionką, zrozumiano?
- Ależ tak, kochanie. 
- Przestań mnie tak nazywać, słyszysz ?
- Ale przestańmy ukrywać to co jest między nami. Ja naprawdę nie chcę już dłużej kryć się z tobą po kątach.
- Co powiedziałeś ? Odszczekaj to!
- Ani mi się śni. Przyznaj, że mnie kochasz ! - Draco bawił się doskonale, a Hermiona wpadała w coraz większą furię.

Dziewczyna nie powiedziała już nic więcej i odeszła do stołu, by zjeść śniadanie i zapomnieć o przystojnym Ślizgonie.
- Huhuhu, Hermiono. Ktoś tu na ciebie leci. 
- Na Merlina, Ginny. Czy chociaż ty możesz dać mi spokój ?
- Nie, nie mogę. Widzę co się dzieje. Mowię ci. On coś do ciebie ma. 
- Ale ja nic nie mam do niego. 
- Poczta... No w końcu. - zauważyła Ginny. - Yyy... Hermiono czy mi się wydaje, czy to stado sów leci w twoją stronę ?
- Jakie stado sów ? - spojrzała na sowy, które po kolei przynosiły jej olbrzymie bukiety kwiatów i przeraziła się. - Co to ma być ?
- Widocznie masz wielbiciela. Ciekawe kto to. Ciekawe kto ma tyle pieniędzy, żeby kupić tyle róż. To może być tylko ktoś bogaty. A może jakiś przystojny Ślizgon ? - zastanawiała się głośno Ginny. 
- Nie pomagasz, Ginny. Przestań wygadywać te głupoty. 
- Nie przestanę, bo ewidentnie ten KTOŚ ma względem ciebie jakieś plany. 
- Prędzej mi kaktus na ręce wyrośnie niż w to uwierzę. Gdyby tak było to... Sama nie wiem. Działałby, nie sądzisz ?
- A co niby robi?  Przysłał ci setki kwiatów. Póki co ukrywa się, ale mam przeczucie, że to Malfoy. I mówię ci. Wkrótce się ujawni. 
- Poczekamy, zobaczymy. 
- Zobaczysz, że mam rację.

 Mijały dni, a sowy codziennie przynosiły Hermionie przynajmniej pięć bukietów każdego ranka i jeden list miłosny. Jakby tego było mało, często wpadała na Malfoya. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że kiedyś się nienawidzili, wyzywał ją od szlam, a teraz w dodatku rzucał jakieś zboczone, choć miło powiedziane teksty. Sama nie wiedziała, czy śmiać się, czy płakać. Wmawiała sobie, że nic do niego nie czuje, ale czuła, że sama w to nie wierzy. Kiedy tylko go spotykała, jej serce biło szybciej, a ona myślała tylko o jednym. Żeby ją wreszcie przytulił i pocałował. 
Tego ranka jak zwykle śniadanie rozpoczęło się od poczty. W stronę Hermiony podleciało kilka sów i upuściło bukiety. Sowy miały odlatywać, kiedy dziewczyna złapała jedną i przywiązała jej do nóżki liścik z informacją dla nadawcy, że będzie czekać na niego na Wieży Astronomicznej o północy. Chciała wreszcie poznać tajemniczego wielbiciela. 
Pożyczyła od Harry'ego pelerynę-niewidkę i udała się na Wieżę. Chciała zobaczyć kim jest nadawca tych pięknych kwiatów. Kiedy weszła, o mało nie przewróciła się z wrażenia. Zobaczyła Malfoya opartego o barierkę. Zdjęła pelerynę i powiedziała:
- Malfoy? Co ty tutaj robisz?
- Tak się składa, że pewna czarująca Gryfonka kazała mi się tutaj dzisiaj zjawić. 
- Tak? To nie będę przeszkadzać i pójdę. Poczekaj sobie, Malfoy.
- Nie, nie. Ty nigdzie nie idziesz, seksowna Gryfonko.
- Słucham? Ile razy ci mówiłam, żebyś przestał rzucać tymi zboczonymi tekstami?
- To nie żadne zboczone teksty, tylko komplementy. Mogłabyś docenić moje starania. Listy, kwiaty i te zderzenia zostały zaplanowane, żeby cię poderwać, bo... Prawda jest taka, że zakochałem się w tobie. Wiem, że pewnie nie chcesz tego słuchać i w ogó...
Przerwał, bo Gryfonka go pocałowała.
- Przestań już gadać, co? - wyszeptała mu do ucha.
- Czy to znaczy, że ty...?
- Jeśli chciałeś zapytać mnie czy ja też ciebie kocham, to tak, kocham najbardziej na świecie. 

No i wreszcie coś jest! :) Ta miniaturka czekała na dokończenie. Mam jeszcze jedną, ale nie mogę się za nią zabrać. Wiem, że to nic wyjątkowego, ale macie, a co tam. :)
Dziękuję jeszcze raz za wsparcie, które od was otrzymałam. Nie zapomnę wam tego. :>
No i życzę dobrego i wesołego roku szkolnego wszystkim tym, którzy znów muszą iść do szkoły i wcześnie wstawać, np. tak jak ja o 6 i pędzić na autobus, poznać nową klasę i przystosować się w nowej szkole.
No właśnie. A propos nowej klasy. Pozdrawiam pierwszą THR :) 
Całusy, 
Dramione True Love <3

sobota, 16 sierpnia 2014

Sowa

Ostatnio przeczytałam kilka komentarzy pod moimi postami, które mnie krytykowały. Nie uskarżam się i biorę to jako naukę. Jednak czuję się urażona stwierdzeniem, że odgapiłam wszystko od LaFinDeLaVieHarryPotter. Otóż oświadczam, że nigdy w życiu nie wykonałabym plagiatu. Możecie wierzyć lub nie, ale nie byłabym zdolna do takiego czynu. Może nie jestem wybitną pisarką, ale mam swój honor. Wiem, że opowiadanie wyszło kiepsko i wcale nie jestem z niego dumna. Chciałam tylko sprawdzić swoje możliwości. I już nigdy nie napiszę opowiadania. Zresztą zapowiedziałam to już wcześniej. Obecnie piszę tylko miniaturki.
Pozdrawiam,
Dramione True Love <3

czwartek, 31 lipca 2014

Miniaturka 8 - Rozmowa

- Hej. Śpisz już?
- Nie, a ty już w domu?
- Tak. I mam beznadziejny humor i nie chce mi się spać i mam doła. Od dawna... Wejdź na mojego bloga i przeczytaj ostatnią miniaturkę. Tylko nikomu nie mów. Błagam.
- Ok, tylko się wykąpię. Ale nie napisałaś co się dzieje.
- Dowiesz się z miniaturki.
- Ok.
- Daj znać jak już przeczytasz.
- Już się ubieram i zaraz patrzę.W ogóle jak powiedziałam, że źle się czuję i jadę do domu, to dziewczyny mnie obgadywały...
- One są fałszywe. Zawsze to wiedziałam. Na siebie nie spojrzą, ale innych krytykują. Panny idealne. Nienawidzę ich.
- O kim pisałaś ? Wiesz, że też tak mam?
- Ja głupia sobie wyobrażam Bóg jeden wie co, a on ma mnie głęboko. A ty o kim tak myślisz ? Ale tak szczerze. Nikomu nie powiem, naprawdę.
- Ja ci powiem jak ty mi powiesz.
- Proszę. Ty pierwsza. Inaczej nie zdobędę się na odwagę, żeby Ci to powiedzieć.
- Ok, ale nikomu nie powiesz?
- Nie. No co ty.
- Ok. No to mam na myśli Maćka. Podoba mi się od 6 klasy, ale wiesz, spojrzałby na coś takiego jak ja? Teraz kiedy już nie będę mieć z nim kontaktu to mnie przytłacza... Jeszcze jak dał w związku albo Gosia mówiła, że widziała go z jakimiś dziewczynami to byłam zazdrosna, ale próbowałam to ukryć. No i się rozryczałam...
- Tak czułam. Widziałam jak na niego patrzysz.
- A ty ? To aż tak widać?
- No to jestem w czarnej dupie. Też Maciek. A dziś to kompletnie zwariowałam jak mnie przytulił w szkole i jak mnie dotknął. Ja też płaczę. Chyba od 10 minut. Nie mogę przestać. Codziennie powtarzam sobie, że go nienawidzę. Ale nie potrafię. Po tym wyznaniu pewnie nie chcesz mnie znać.
- Też tak czułam. Jak tak chciałaś tę bluzę to poczułam jakbyśmy o niego rywalizowały. Ja sobie wmawiam, że wreszcie kogoś poznam i poczuję coś silniejszego niż do Maćka, ale wiesz, że Sabinie też się podoba? Przestań. Przecież wolałabym, żeby był z tobą, bo wiem, że byłby szczęśliwszy u twojego boku.
- Co? Jej? Nic tylko podciąć sobie żyły. Jasne... Ja do niego nie pasuję. Nigdy nie umiem z nim rozmawiać.
- Przestań tak mówić!!! Jak ty sobie coś zrobisz to ja też.
- Przecież nie mówię, że sobie podetnę. Co on w sobie ma ?
- Ale macie jeszcze 4 lata i wszystko może się zmienić. Nie wiem. Po prostu jest inny niż wszyscy.
- Jasne. 4 lata. Tylko on znajdzie sobie kogoś za chwilę. A ja ? Ja nigdy nie miałam chłopaka. Nie raz wyobrażałam sobie sytuację jak w miniaturce. Nienawidzę go!!!!!!!
- Jesteś ładna i zobaczysz, że jak nie Maciek to inny. Ja miałam jednego, ale nie potrafiłam pokochać go jak Maćka. Nie mów tak, bo to i tak nieprawda.
- Po raz pierwszy w życiu mam kłopoty sercowe. Matko! Kto jeszcze się w nim zabujał? Dlaczego podoba nam się ten sam chłopak?
- Nie wiem. Pewnie dużo dziewczyn. Mamy podobny gust.
- Ciągle oglądam komedie romantyczne, bo trochę mi to pomaga kiedy widzę, że komuś się udaje. I dwa miesiące nie będę go widziała. Dobrze, że skończyłyśmy szkołę, bo nie będziemy się o niego żarły. Ładna. Gdyby powiedział mi to jakiś chłopak to może bym uwierzyła.
- Przestań, zostawiłabym go dla ciebie. Ty dwa miesiące, ja resztę życia.
- Mieszkacie w jednej miejscowości. Zazdroszczę ci tego.
- No i co z tego jak ja go nie widzę nigdy... To takie dziwne. Znasz kogoś 11 lat i nagle uświadamiasz sobie, że tę osobę kochasz.
- Nienawidzę go za to jaki jest, ale jednocześnie kocham go za to samo. Też tak mam. A dołuje mnie jeszcze fakt, że od 11 lat łamaliśmy się opłatkiem, składaliśmy sobie życzenia, gadaliśmy, a teraz pyk i koniec.
- No dobra. Muszę się uspokoić. Dobranoc.
- Dobranoc.


Ta rozmowa była naprawdę. Wiem, że jest... może dziwna, ale mam nadzieję, że się spodoba. Zmieniłam imiona, żeby gdyby ktoś z moich znajomych to przeczytał, nie domyślił się o kogo chodzi.
Dziękuję za prawie 40000 wyświetleń. Jesteście nieocenieni.
Całusy, Dramione True Love <3

czwartek, 19 czerwca 2014

Miniaturka 7 - Marzenie

Płakała. Który to już raz? Ciężko to zliczyć. Chłopak, czy też już mężczyzna, w którym była zakochana po uszy, nie zwracał na nią uwagi. Już niedługo mieli nie widzieć się przez dwa miesiące. Całe szczęście, że pójdą do tej samej szkoły. Ona z jednej strony się z tego cieszyła, a z drugiej nie. Patrzenie na niego bolało, ale myśl, że będzie go widywać nieco podnosiła na duchu.
Nienawidziła myśli, że on rozmawia z innymi dziewczynami, a z nią tylko mimochodem. Ona nie potrafiła rozmawiać z chłopakami. Niestety. Była zbyt nieśmiała. Nigdy nie wyznała mu swoich uczuć. Bo przecież po co? Na pewno ją wyśmieje, a ona i tak nie ma odwagi. Ona twierdziła, że ten pierwszy krok powinien zrobić właśnie chłopak. To takie staroświeckie, ale skoro nie ma się odwagi, to chyba nie da się być zwolennikiem czegoś przeciwnego. Kochała go całego. Jego poczucie humoru, jego piękne ciało i ten śmiech. Śmiech ukochanej osoby. Tylko czy to prawdziwa miłość, czy tylko zauroczenie? Nie wiedziała. Ale wiedziała, że oddałaby wszystko, by tylko być z nim. Śmiać się razem z nim i troszczyć się o niego. Jednak los przygotował pewnie dla niej coś innego. Ale co? Z czym jeszcze przyjdzie jej się zmierzyć? Gdyby zobaczyła jego i jakąś dziewczynę trzymających się za ręce, rozsypałaby się. Oczywiście nie pokazywałaby tego, ale w środku czułaby przeraźliwą pustkę.
Siedziała na trawie. Musiała wyjść z domu, by nikt nie wiedział, że płakała. Nie mogła już dłużej wytrzymać Ta bezsilność odbierała jej siły. Poszła na pola, bo tam rzadko ktoś się pojawiał. Ukryła twarz w dłoniach i rozpłakała się na dobre. Tak bardzo chciała mieć go obok siebie! Czemu była taka... słaba?
Usłyszała czyjeś kroki. Otarła twarz ręka, spojrzała i ujrzała jego. Patrzyła jak idzie w jej kierunku i nie mogła uwierzyć. Co on tam robił?
- Cześć.
- Co ty tu robisz?
- Szukałem cię. Twoja mama powiedziała mi, że cię tu znajdę.
- Czego chcesz ?
- Musimy porozmawiać.
- Niczego nie musimy. Ja nie muszę.
- Proszę. To dla mnie ważne.
- I co z tego ?
Zaczęła iść.
- Zaczekaj! - zawołał za nią, ale ona się nie zatrzymała.
Podbiegł do niej, złapał ją za rękę i obrócił w swoją stronę. Spojrzał na jej twarz i powiedział :
- Płakałaś... Dlaczego?
- Nie twoja sprawa, rozumiesz?
- Błagam, daj mi pięć minut, a później dam ci spokój.
- Pięć minut i ani sekundy więcej, więc streszczaj się.
- Dobrze. Tylko proszę, nie przerywaj mi.
- Coś dużo tych próśb. - stwierdziła ironicznie.
- Szukałem cię, żeby coś ci powiedzieć. Możesz mnie wyśmiać, ale muszę w końcu to powiedzieć. Kocham cię. Odkąd cię poznałem, nie mogę przestać o tobie myśleć. Nie mogłem zebrać się na odwagę, żeby ci to powiedzieć, ale stwierdziłem, że nie ma na co czekać. Życie jest za krótkie, żeby mieć wątpliwości. Wierz mi lub nie, ale jesteś dla mnie naprawdę najważniejsza.
Łzy płynęły po jej bladych policzkach.
- Powiesz coś, czy mam już sobie iść?
- Nic nie powiem. Nie ma słów, które mogłyby określić to, co w tej chwili czuję.
Rzuciła mu się na szyję i wtuliła się w niego.
- Tyle czekałam na ten moment! Nie miałam odwagi, by powiedzieć ci to samo. Kocham cię.
Odsunął ją lekko od siebie i pocałował jej usta, a ona oddawała delikatne pocałunki.


- A więc mówisz, że rozmawiałeś z moją mamą?
- Tak. Kiedy powiedziałem jej co do ciebie czuję, od razu powiedziała mi gdzie jesteś. Co prawda była w szoku, ale... damy sobie z tym radę.

To nie jest Dramione. To miniaturka oparta na tym co naprawdę czuję i na tym o czym marzę. Podczas pisania rozpłakałam się.
Wiem, że miniaturka jest bardzo krótka, ale ja tak już chyba mam. Krótko, zwięźle i na temat. Tak wygląda moje życie. Ale co poradzić?
Całuski, Dramione True Love <3 

poniedziałek, 12 maja 2014

Liebster Award !

Z radością informuję, że ponownie zostałam nominowana do Liebster Award ! Dziękuję za nominację Per Pani Smok z bloga http://akademia--magii-beauxbatons.blogspot.com/ <3

Pytania od Per Pani Smok :
1. Ulubiony aktor/aktorka ?
2. Dlaczego taki, a nie inny temat bloga ?
3. W jakim domu byś był/a gdybyś był/a w Hogwarcie ?
4. Jak wyglądałby twój patronus ?
5. Znienawidzona para z HP ? (niekoniecznie jedna para)
6. Twoje ulubione cytaty ?
7. Co skłoniło Cię do założenia bloga ?
8. Śmierciożercy czy Zakon Feniksa ?
9. Twoja różdżka ?
10. Ulubiona książka i/lub film
11. Jaki jest twój ulubiony/a bohater/bohaterka z HP ? (może być kilka)

Moje odpowiedzi :
1. Tom Felton i Emma Watson. Pewnie jeszcze ktoś, ale nikt mi w tej chwili nie przychodzi do głowy.
2. Bo kocham Dramione ! <3
3. Chciałabym być w Slytherinie, ale ciekawe jak przydzieliłaby mnie Tiara ?
4. Kot albo pies. Ciężko powiedzieć.
5. Ron i Hermiona, bo według mnie do Hermiony pasuje tylko i wyłącznie Draco.
6. "I wreszcie ich zobaczył : Malfoy obejmował nieprzytomnego Goyle'a, tkwiąc na szczycie chwiejnego stosu zwęglonych biurek. Zanurkował ku nim. Malfoy dostrzegł to i wyciągnął rękę, ale choć Harry zdołał ją uchwycić, natychmiast zrozumiał, że to na nic : Goyle był za ciężki i spocona dłoń Malfoya wyśliznęła mu się z ręki...
- HARRY, ZABIJĘ CIĘ, JEŚLI PRZEZ NICH ZGINIEMY ! - usłyszał krzyk Rona."
7. Myślę, że chęć sprawdzenia się.
8. Zakon Feniksa
9. Głóg i włos jednorożca. Dwanaście cali. Odpowiednio giętka.
10. Oczywiśćie Harry Potter, Złodziejka książek, Świąteczny więzień, Zaginiona walentynka, Jak stracić chłopaka w 10 dni, Pretty woman, Narzeczony mimo woli, Taxi, 13 dzielnica - jest tego o wiele więcej, ponad 200. Mam listę filmów, które obejrzałam. ;)
11. Draco Malfoy, Hermiona Granger, Harry Potter, Filius Flitwick

Nominuję :
1.  http://niekoniecznie-rywalizacja-dramione.blogspot.com/
2. http://nie-oceniaj-po-pozorach-dramione.blogspot.com/

Moje pytania :
1. Ulubiony zwierzak ?
2. Ulubiony przedmiot w Hogwarcie ?
3. Ulubiony parring ?
4. Co lubisz ?
5. Ulubiony program w TV ?
6. O czym marzysz ?
7. Dom w Hogwarcie ?
8. Ulubiony blog ?
9. Ulubiony/a piosenkarz/piosenkarka albo zespół ?
10. Ulubiona książka ?

Jeszcze raz serdecznie dziękuję ! :)
Całusy, Dramione True Love <3

piątek, 2 maja 2014

Miniaturka 6 - Ciąża

Wojna skończyła się. Nie było ani śmierciożerców, ani Voldemorta. Harry Potter pokonał potężnego czarnoksiężnika. Wszyscy odetchnęli z ulgą i zaczęli żyć pełnią życia mimo, że wojna zabrała za sobą wiele ofiar. Między trójką najlepszych przyjaciół nic się nie zmieniło. Harry ponownie był w związku z Ginny, Ron z Lavender, tylko Hermiona była sama. Dlaczego ? Nie spotkała bowiem na swojej drodze tego jedynego, księcia z bajki na białym koniu. Była zwolenniczką szybkiego bicia serca i nóg jak z waty. Niestety jak do tej pory nic takiego ją nie spotkało. Postanowiła nie martwić się tym faktem i iść dalej przez życie. Chciała pójść do Hogwartu, aby zaliczył siódmą klasę i owutemy, a następnie znaleźć dobrą pracę, czyli w jej marzeniach, pracę w świętym Mungu jako uzdrowiciel.
Szła ciągnąc za sobą kufer. Weszła do pociągu i poszła do przedziału dla prefektów naczelnych. W tym roku została jednym z nich. Ciekawa była kim był ten drugi. Chyba wolałaby, żeby była to dziewczyna jako, że mieli mieszkać ze sobą. Jednak los zapisał w kartach co innego. Do przedziału wszedł nie kto inny jak Draco Malfoy. W pierwszej chwili nie zwróciła na niego uwagi, gdyż czytała bardzo stare wydanie "Historii Hogwartu", co oczywiście tak ją pochłonęło, że zapomniała o bożym świecie. Chłopak nie przywitał się z nią. Usiadł tylko i patrzył przez okno. Mieli czekać na profesor McGonagall, która miała przekazać im informacje o ich prawach i obowiązkach. Za około godzinę pojawiła się opiekunka Gryffindoru i po krótce opowiedziała im o wszystkim.
Draco i Hermiona postanowili nie odzywać się do siebie, a jeżeli już to tylko w konieczności. Niestety nie trwało to długo. Oni bez dogryzania sobie ? Niemożliwe. Nie stali się przyjaciółmi i nie lubili przebywać w swoim towarzystwie. W każdym razie tak oboje twierdzili.
Czas płynął szybko i nieubłaganie. Zanim się obejrzeli, było już Boże Narodzenie. Z racji tego, że dyrektor szkoły profesor Flitwick postanowił w drugi dzień świąt urządzić bal, prawie cała szkoła została w zamku. Wszystkie dziewczyny szykowały już sukienki i dodatki, natomiast chłopacy oczywiście to olewali.
Hermiona nie cieszyła się z tego balu. Nie miała z kim na niego iść. Co prawda zaprosiło ją kilku naprawdę przystojnych chłopaków, ale wszystkich odrzuciła.
To samo było z Draco. Połowa dziewczyn ze szkoły piszczała na jego widok i niejedna już ośmieliła się podejść do niego i spytać czy nie poszedłby może z nią na bal. Odmawiał każdej, która go o to zapytała i żadnej też nie zaprosił. Postanowił, że pójdzie sam na bal. Założy maskę (miał to być bal maskowy), nikt nie będzie wiedział, że to on, a on sam będzie mógł po prostu obserwować to wszystko z boku. Na początku w ogóle nie chciał iść, ale stwierdził, że jednak pójdzie. Nie chciał siedzieć sam w pokoju.
Stał oparty nonszalancko o ścianę, gdy nagle do sali weszła ona. Była piękna. Tylko tyle zdołał zauważyć. Nie wiedział co go podkusiło, ale podszedł do niej i poprosił do tańca. Zgodziła się. Tańczyli ze sobą całą noc całkowicie pochłonięci sobą. Nie wiedzieli jak znaleźli się w jego łóżku i spędzili razem noc. Dziewczyna nie mogła się sobie nadziwić, że przespała się z Draconem. Wiedziała przecież dokąd idą i czyj to pokój, a mimo to nie zrezygnowała. Gdy  tylko nastał świt, Hermiona obudziła się wtulona w Dracona. Wydała z siebie cichy okrzyk i szybko wyszła z pokoju zabierając swoje rzeczy. Postanowiła pójść się umyć i zmyć z siebie jego zapach i dotyk, który jeszcze palił jej skórę. Chciała zapomnieć o tej nocy i jednocześnie pragnęła to powtórzyć. Kiedy weszła pod prysznic, rozpłakała się. - Dlaczego ja to zrobiłam ? Nie mogę mu powiedzieć, że to ja, bo na pewno wyrzuci mnie za drzwi. Gdy tylko o tym pomyślała, rozpłakała się na dobre. Postanowiła, że nie pokaże mu, że płakała, że weźmie się w garść, a on trwał będzie w błogiej nieświadomości.
Kiedy wyszła z łazienki i przechodziła przez pokój wspólny, zauważyła leżącego na kanapie Malfoya. Widać było, że głęboko nad czymś rozmyśla.
- Słuchaj, nie widziałaś jak rano wychodziła stąd dziewczyna ?
- Nie.
- Trudno. Miałem nadzieję, że ją poznałaś.
- Dlaczego ?
- Co dlaczego ?
- Dlaczego chcesz wiedzieć kim była ?
- Bo... nie twoja sprawa Granger !
- Jasne, jasne. Tylko pytam.
Przez kolejne dwa miesiące oboje chodzili jak struci, a Hermiona czuła się coraz gorzej. Oboje nie potrafili zapomnieć o kochanku z tamtej nocy, a ona w dodatku miała nieustanne mdłości. W końcu na porannej piątkowej lekcji eliksirów zemdlała.
- Draco, zanieś ją szybko do Skrzydła Szpitalnego i powiedz pani Pomfrey, żeby zawiadomiła mnie czy wszystko jest w porządku - powiedział profesor Slughorn.
- Tak, panie profesorze.
Położył ją na jednym z łóżek i zawołał panią Pomfrey.
- Pani Pomfrey, szybko !
Przybiegła pielęgniarka i spytała :
- Co się stało ?
- Zemdlała na lekcji.
- No dobrze, możesz już iść.
- Profesor Slughorn prosił, aby zawiadomiła go pani czy wszystko z nią w porządku.
- Dobrze, zrobię to. Możesz wracać na lekcje.

- I co ? Wszystko dobrze ?
- Nie wiem, moja kochana czy cię to ucieszy, czy raczej nie, ale jesteś w ciąży.
- Ale... Jak to ? Przecież to niemożliwe ! - krzyknęła zrozpaczona dziewczyna.

Jeszcze tego samego wieczora wróciła do siebie. Gdy przechodziła przez pokój wspólny, usłyszała pytanie :
- Wszystko w porządku ?
- Tak, nic mi nie jest. Nie musisz się martwić, Malfoy.
- A kto powiedział, że ja się martwię ? Po prostu nie chcę być posądzony o jakieś otrucie czy coś.
- No tak, cały ty.

Kilka miesięcy później pod koniec roku szkolnego wszyscy już wiedzieli, że najlepsza uczenncia w szkole jest w ciąży. Oczywiście każdego to zszokowało, a sama Hermiona nie chciała powiedzieć kim jest ojciec dziecka.
Po powrocie ze szkoły do domu jej rodzice byli w ciężkim szoku, że ich jedyna córeczka będzie miała dziecko. Do tego dochodził fakt, że ojciec dziecka ani razu nie pojawił się w progu ich domu, a Hermiona unikała tego tematu jak ognia. Jednak tydzień po zakończeniu edukacji zadzwonił dzwonek do drzwi. Przyszła mama poszła otworzyć, a to, co zobaczyła, przeszło jej najśmielsze oczekiwania.
- Draco ? A co ty tu robisz ?
- Ja już dłużej nie mogę !
- Czego nie możesz ?
- Nie mogę żyć w tej niepewności.
- Ale o co ci chodzi ?
- Kocham cię !
- C-co ?
- Kocham cię, szaleję za tobą ! Od dawna podejrzewałem, że na tym balu to byłaś ty, a w dodatku jak okazało się, że jesteś w ciąży, a ojciec dziecka jest nieznany, to wiedziałem już na sto procent !
- Draco... Ja... Na Merlina ! Tak strasznie się cieszę. Ja też cię kocham.
Pocałowała go, a gdy oderwali się od siebie, on ukląkł na kolano i spytał :
- Hermiono, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i zostaniesz moją żoną ?
- Tak !
Rzuciła mu się na szyję. Czuła, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

- Ale dlaczego się nie ujawniłaś ?
- Bo byłam głupia. Teraz już wiem, że to był błąd.


Witam, witam ! :)
Po pierwsze dziękuję po raz kolejny za te już ponad 30000 tysięcy wyświetleń. Jesteście nieocenieni ! ;>
Miałam dodać tę miniaturkę wczoraj, z okazji dodania pierwszego rozdziału na bloga, ale nie wyszło. Nie miałam czasu. No ale... dodaję teraz i mam nadzieję, że spodoba wam się ;)
Dramione True Love <3