wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 13


Hermiona i Draco spędzali ze sobą prawie cały wolny czas. Właściwie to byli nierozłączni. Pasowali do siebie wręcz idealnie. Ich wielka miłość była nie do pokonania. Żadna zakochana w Draconie laska nie była w stanie ich rozdzielić. I pomyśleć, że tylko kilka dni wystarczyło, żeby się w sobie zakochali. Właściwie to była miłość od pierwszego wejrzenia. Dawni wrogowie, ale miłość nie wybiera, jak mówią ludzie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się i spojrzałam na mojego narzeczonego. Był taki kochany. I co z tego, że czasem się sprzeczamy ? Przecież nie może być całe życie gładko. Ostatnio założyliśmy się. Powiedział, że jeśli wygra ostatni mecz z Krukonami to nauczy mnie, o zgrozo, latać na miotle. No a jak przegra to ja mu mam wymyślić karę. Od tego czasu zachodziłam w głowę jaką to karę mu przyznać. Chociaż z drugiej strony może nie będzie musiała niczego wymyślać, bo Ślizgoni byli cholernie dobrzy w Quidditcha. Tylko mój lęk przed lataniem był nieokiełznany. Jak ja nie cierpię latać ! To jedna z tych niewielu rzeczy których się boję. Merlinie, spraw abym nie musiała tego robić.
Wyszłam z pokoju Dracona i poszłam do mojego. Jako, że było jeszcze dosyć wcześnie, postanowiłam wziąć długą kąpiel. Jak to już było w moim zwyczaju myślałam o przyszłości. I o siostrze Dracona, Amelii. Ciekawe jaka jest. Może jest taka jak Draco ? Albo wiedźmowata ? No nie wiadomo. Z tego co mówił mi Draco jest od nas o rok starsza. Tylko dlaczego, u licha, nie ujawnili jej jeszcze ? Voldemorta nie ma. A skoro ukrywali ją przed nim, to wypadałoby się ujawnić ? Chcę ją poznać. Muszę powiedzieć o tym Draconowi. 
Wstałam i ubrałam się. 
Stylizacja na spotkanie ze znajomymi
W Pokoju Wspólnym czekał na mnie Draco. 
- Hej, kochanie. Czemu tak wcześnie uciekłaś ? 
- Cześć. Nie chciałam cię budzić. Tak słodko spałeś.
- Ale ja lubię kiedy mnie budzisz. 
- Słodki jesteś.
- Przestaniesz mi w końcu mówić, że jestem słodki ? 
- Nie. 
- Proszę - zrobił maślane oczka. 
- Nie. 
- Uparciuszek z ciebie.
- Wiem. 
- Ale taką cię kocham. 
Pocałował mnie. Merlinie, jak on bosko całuje ! W końcu miałam z kim porównywać. Z Krumem, McLaggenem i Ronem. Ale Draco całował tak delikatnie. Był cudowny. 
- Wiesz, że uwielbiam, kiedy mnie całujesz ?
- No wiem. I dlatego robię to tak często. 
Dźgnęłam go łokciem w bok. 
- Auć ! Za co to ?
- Za niiiic. Chodź już. Spóźnimy się w końcu na śniadanie. 


I poszliśmy. 
- Masz jakieś plany na wieczór ?
- Nie, a co ?
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Uwielbiam niespodzianki. Hmm.. Jakieś wskazówki ?
- Ubierz się jak chcesz, ale bądź gotowa na ósmą.
- Dobrze. Dla ciebie wszystko. 
Dotarliśmy do Wielkiej Sali i usiedliśmy przy stole Gryfonów obok Ginny. 
- Gdzie Diabeł ?
- Zaraz zobaczycie. - zaczęła tajemniczo chichotać. Ja i Draco spojrzeliśmy po sobie. Ciekawe o co chodzi. 
I w tym momencie wszedł Blaise. Na rękach trzymał kotkę pana Filcha, Panią Norris.
- Witam was, moje skarby ! - wykrzyczał do wszystkich.- Witam, pani dyrektor - ryknął na całą salę. Wszyscy oczywiście zaczęli się śmiać. - Patrzcie jakiego mam pięknego kota ! Czy nie jest uroczy ? 
Do Sali wbiegł Filch. 
- Oddawaj mojego kota, wredny Ślizgonie !
- Przecież on jest mój - oburzył się teatralnie Blaise. Wyglądał jak mała dziewczynka, której chcą zabrać ulubione zwierzątko. 
- Oddawaj i to już !
- Ale ja kocham moją kotkę ! - ryknął - Pani Norris, czy ty chcesz iść do tego niemiłego pana ? - spytał kotki, a ona głośno zamiauczała. - I widzi pan ? Nie chce iść do pana ! - odszukał nas wzrokiem. - Ginny, kochanie ! Patrz kogo dla ciebie mam ! Postanowiłem dać ci kota ! - ona zachichotała.  - Przyjmij ją jako znak mojej miłości. Tu pokłonił się teatralnie. 
Cały dzień była kupa śmiechu, bo Blaise cały czas chodził z Panią Norris na rękach i nie chciał jej oddać. Grożono mu szlabanem, ale nic na niego nie działało. W końcu nawet nauczyciele chichotali pod nosem. 

- Co za dzień ! Tyle śmiechu na raz to niebezpieczne !  powiedziałam rozbawiona do mojego narzeczonego. 
- Taaak. Blaise to prawdziwy wirtuoz jeśli chodzi o przedstawienia. 
Siedzieliśmy na kanapie przed kominkiem w naszym Pokoju Wspólnym i przytulaliśmy się. 
- Draco ?
- Tak ?
- Słuchaj, mam do ciebie sprawę. Chciałabym poznać twoją siostrę. 
- Tak, chciałem ci to zaproponować. Napiszę do niej list. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nadeszła niedziela. Draco napisał już do Amelii, że chce się z nią spotkać w ważnej sprawie. Pewnie nieźle się wystraszyła kiedy to przeczytała. W końcu nie napisał o co chodzi. 
Obudziłam się wcześnie. To pewnie z nerwów. Od razu poszłam do wanny się wykąpać. Szybko to zrobiłam i ubrałam się.
Stylizacja koralowe nogi
Oczywiście Draco już czekał. Ciekawe jest to, że umie mnie tak wyczuć. Poszliśmy na śniadanie. Zaraz potem do Hogsmeade do Trzech Mioteł, gdzie byliśmy umówieni z Amelią. Już na nas czekała. Była śliczna. I podobna do Draco. 
- A więc to jest ta ważna sprawa, o której pisałeś braciszku - powiedziała. - Nazywam się Amelia Malfoy. Jak już pewnie wiesz jestem siostrą Draco. 
- Hermiona Granger, narzeczona. Miło mi cie poznać. Szczerze mówiąc, kiedy was zobaczyłam razem, to myślałam, że jesteś jego.. ehm... kochanką. Ale na szczęście nie. 
- Nawet jeśli nie byłabym jego siostrą, to nie wytrzymałabym z nim długo. Wierz mi. 
- Ee tam. Nie jest taki zły. - zaśmiałyśmy się. 
- A więc planujecie ślub ?
- Hmm.. To raczej po szkole. Na razie jesteśmy zaręczeni.
- Cieszę się, że Draco znalazł w końcu porządną dziewczynę. To znaczy nie mam porównania, bo nie spotkałam żadnej jego dziewczyny, ale skoro jest z tobą, to znaczy, że jesteś wyjątkowa.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - wtrącił się Draco. 
Miło nam się rozmawiało. Żartowaliśmy i śmialiśmy się. Amelia jest w porządku. Cieszę się, że ją spotkałam.  Chyba się zaprzyjaźnimy. Dobrze poznać w końcu kogoś z rodziny Dracona. Jego siostra mnie akceptuje i pozostaje tylko przekonać jego mamę do siebie. Będzie dobrze. Musi być. 

No to jestem ! :) 
Przez ostatnie dwa tygodnie w moim życiu wydarzyło się tyle złych rzeczy, że nie miałam energii pisać. Poza tym nie wiedziałam o czym. I teraz znów nie wiem.
Jeszcze jedno. Teraz piszę jako Hermiona. I może czasem będę pisać z perspektywy Draco. 
Cieszę się, że wchodzicie na bloga ;D I dziękuję za to. Pozdrawiam <3

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 12

Właśnie szła na spacer po błoniach. Było jeszcze dużo czasu do zajęć,a musiała pomyśleć. Nie miała pojęcia jak rozegrać sytuację między Hermioną a Draco. Zmieniła się. Już nie była tą ślepą zakochaną idiotką co kiedyś. Teraz pragnęła szczęścia Draco i Hermiony. On był jej najlepszym przyjacielem, a ona przyjaciółką. Oddaliła się od dziewczyn, które kiedyś uważała za swoje najlepsze kumpele.
A może po prostu porozmawiać szczerze z Draconem ? Ale głupio tak jej iść do niego. On nawet nie wie co się stało, że jego narzeczona się do niego nie odzywa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spacerowała po zamku. Myślała o zdradzie swojego narzeczonego. Jak on mógł ? I co ona ma niby teraz zrobić ? Zachowywał się jak gdyby nic się nie stało. Miała ochotę wykrzyczeć mu prosto w twarz co o nim myśli. Że jest dupkiem. Egoistą. Zapatrzonym w siebie arystokratą. Chciało jej się krzyczeć i płakać. Nie mogła się z tym pogodzić. Tak bardzo go kochała. Bardzo. Bardzo. Czy przejdzie jej to ? Może to było tylko młodzieńcze zauroczenie i nic więcej ? Nie wiedziała. Już niczego nie wiedziała. Poszła do swojego dormitorium. Musiała przebrać się na zajęcia. Lekki makijaż po przepłakanej nocy bardzo by się przydał.
Ubrała się zwyczajnie. Nie lubiła nosić jakichś wymyślnych strojów.
Stylizacja na spacer ;)
Wzięła torbę i poszła na śniadanie. Przed Wielką Salą stała Pansy Parkinson i najwyraźniej na nią czekała.
- Hej, Miona ! - krzyknęła na cały głos gdy tylko ją zobaczyła i podeszła ją przytulić. - Jak tam skarbie ? Jak się czujesz ?
- A jak myślisz ? Upokorzona, odrzucona i tak dalej... lepiej nie wiedzieć. Wierz mi.
W tym momencie ze schodów schodził Draco. Kiedy zobaczył Hermionę uśmiechnął się szeroko.
- Miona, kochanie. Czemu nie przyszłaś do mnie wczoraj ?
- Musiałam się pouczyć. - skłamała - Idę na śniadanie.
Zostawiła Pansy i zdziwionego Draco samych.
- Wiesz może co z Hermioną ? Ostatnio jest jakaś dziwna. Nie wiem o co chodzi, a wy się ostatnio przyjaźnicie, no nie ?
- Odwal się Draco. Sam z nią pogadaj. Nie będę waszym pośrednikiem.
I poszła. Draco zastanawiał się o co im chodzi. A tak w ogóle to czemu Hermiona się do niego nie odzywa ? Co on jej znowu zrobił ? Ta dziewczyna to jedna wielka zagadka. Ale za to ją kochał. Była dla niego jedyną dziewczyną na świecie. Tylko ona się liczyła. Tak myśląc, poszedł na śniadanie.
Przy stole Slytherinu cały czas o niej myślał i spoglądał w jej kierunku. Postanowił, że porozmawia z nią po zajęciach.

Po skończonych zajęciach Hermiona wracała do swojego dormitorium. Właśnie wchodziła do swojego pokoju, gdy usłyszała za sobą głos Dracona :
- Hermiono, czy możemy porozmawiać ?
- Muszę odrobić zadanie z transmutacji. - próbowała się wymigać.
- Proszę cię. To bardzo ważne.
Poszli do Pokoju Wspólnego Prefektów.
- No więc o co chodzi ? Nie mam za wiele czasu.
- To ty mi powiedz o co chodzi. Od jakiegoś czasu ignorujesz mnie. Miona, czy ja coś zrobiłem ? Powiedz mi, proszę.
- Nic się nie stało.
- Wiem, że coś jest na rzeczy. Powiedz, błagam. Ja muszę wiedzieć.
- No dobrze. Skoro tak bardzo chcesz wiedzieć to ci powiem. Zdradziłeś mnie, ot co.
- S-słucham ? - otworzył szeroko usta w geście zdziwienia.
- ZDRADZIŁEŚ MNIE, DUPKU ! ALE JA BYŁAM NAIWNA ! JAK MOGŁAM CI WIERZYĆ,  ŻE MNIE KOCHASZ ? TY NIGDY NIE LICZYŁEŚ SIĘ Z UCZUCIAMI INNYCH ! JESTEŚ ZAKOCHANYM W SOBIE DUPKIEM ARYSTOKRATĄ !! NIENAWIDZĘ CIĘ !
- Miona, ale co ty opowiadasz ? Ja miałem cię zdradzić ? Nigdy bym tego nie zrobił ! Przecież wiesz, że cię kocham ! Jesteś dla mnie jedyna, rozumiesz ? Nie mam pojęcia kto naopowiadał ci takich głupstw !
- Nikt nie musiał mi nic mówić ! Ja sama cię widziałam !
- Nie mogłaś mnie nigdzie widzieć, bo cię nie zdradziłem !
- Jak to nie ? Przecież widziałam jak przytulasz jakąś blondynkę ! Nie jestem ślepa !
- Blondynkę ? - zastanowił się - Musiałaś widzieć mnie z moją siostrą.
- Co ty pieprzysz ? Przecież ty nie masz siostry !
- Tak się składa, że mam. Ma na imię Amelia. Nikt o niej nie wie poza Diabłem. Uczy się we Francji. Przyjechała mnie odwiedzić. Przytuliłem ją dlatego, że była zrozpaczona. Chłopak ją rzucił. Jeśli chcesz ją poznać to nie ma sprawy. Mogę to zorganizować.
Hemiona słuchała tego z otwartymi ustami.
- Ale... ale... Czemu nikt o niej nie wie ?
- Dawniej gdyby Voldemort się o niej dowiedział, zabiłby ją.  Musieliśmy ją odesłać do Francji.
- Och Draco. Ja... przepraszam. - szepnęła, a oczach pojawiły się łzy. On podszedł do niej i mocno ją przytulił.
- Nic się nie stało. Naprawdę. Ja sam pewnie podobnie zareagowałbym w takiej sytuacji. Ale pamiętaj. Ja nigdy, przenigdy cię nie zdradzę. Nie wierz w to co mogliby powiedzieć ludzie. Bo jeśli mówiliby coś podobnego to robiliby to albo z zazdrości, albo z zemsty. - czule ją pocałował i otarł wierzchem dłoni łzy na jej policzkach.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnego ranka Draco obudził się pierwszy. Hermiona słodko spała. Pocałował ją w usta i powiedział :
- Wstawaj śpiochu.
- Nieee.
- Ojj tak. Pamiętasz jak ty mnie kiedyś wyrzuciłaś z łóżka ? No to teraz się odwdzięczę. Poza tym za jakąś godzinę będzie śniadanie. A jak znam ciebie to będziesz chciała się trochę ogarnąć.
- O Matko ! Czemu ty tak często masz rację  ?
- Wow ! Hermiona Granger przyznała mi rację ! - roześmiał się.
- Ech.. nie kpij. Idę do siebie, jak to ująłeś, ogarnąć się. - pokazała mu język i wyszła.
Szybko wykąpała się i ubrała.
 Stylizacja cała ja ;D
Wzięła torbę i wyszła. Draco czekał na nią przed drzwiami jej dormitorium.
- Kurczę, ale ja się tu naczekałem.
- Eee tam. Nie marudź. Mogłeś iść sam.
- Sam ? Nigdy w życiu.
I poszli. Gdy szli korytarzem natknęli się na Pansy.
- Hej, Miona ! Miałam po ciebie iść. - spojrzała na Draco - I co ? Wszystko sobie wyjaśniliście ?
- Tak. To było tylko nieporozumienie. - odrzekła Hermiona i uśmiechnęła się.
- Widzisz ? Mówiłam ci !
- Moment, moment. Od kiedy wy się tak przyjaźnicie, co ?
- Pogodziłyśmy się. A co ? Tylko ty jeden się niby zmieniłeś  ? Jak widać ja też.
- A to ciekawe. W życiu bym nie pomyślał. Ale niespodzianka.
Ruszyli w trójkę do Wielkiej Sali. Usiedli przy stole Ślizgonów. Do nich dołączyli się Blaise i Ginny.
- Witam moje gołąbeczki ! - wykrzyczał na cały głos Blaise, a wszyscy spojrzeli w ich kierunku. Zauważył, że Pansy Parkinson siedzi obok Hermiony. - Ojeje. A to co ? Pansy Parkinson siedzi obok Hermiony Granger ? Czekajcie. Poszukam mojego kalendarza i zapiszę - udał, że szuka czegoś w torbie, na co pozostała czwórka wybuchła śmiechem.
- Blaise, skarbie. Uspokój się. - powiedziała Hermiona
- Miona, piękna moja, nie da się. Diabeł to diabeł. Nic na to nie poradzisz.
Zaśmiali się. Śniadanie i reszta dnia minęły im normalnie. Śmiali się, dokuczali sobie. Cieszyli się swoją obecnością.
- Hermiono, czy będziemy mogły porozmawiać wieczorem ? - spytała Ginny
- Oczywiście, że tak. Chodźmy do mojego dormitorium.
Gdy dotarły Hermiona odezwała się :
- No to o co chodzi ? O czym chcesz rozmawiać ?
- Opowiedz mi o Pansy. O tym jak się pogodziłyście.
- No ja płakałam i ona to zobaczyła i...
-Jak to płakałaś ? Czemu ? - przerwała jej Ginny
- Bo... widziałam Draco z jakąś dziewczyną. Ale już wszystko w porządku wyjaśniliśmy sobie tą sytuację.
- CO ?
- No tak.. Ale czekaj, nie przerywaj mi. No więc ja płakałam. Ona powiedziała, że chce się pogodzić ze mną. Że chce szczęścia mojego i Draco. No i wyżaliłam się jej. Koniec historii.
- Powiedz mi tylko, dlaczego ty nie przyszłaś z tym do mnie  ? Przecież to ja jestem twoją przyjaciółką. Mi możesz powiedzieć wszystko.
- Nie wiem. Zrozum. Kiedy zobaczyłam Draco z tą dziewczyną byłam załamana. Myślałam tylko o tym, że mnie skrzywdził. Nie myślałam o tym do kogo mam pobiec się wypłakać. A ona była pierwszą osobą, którą wtedy spotkałam. Nie gniewaj się.
- No dobra. Rozumiem cię. Sama bym tak chyba postąpiła. Ale pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. W każdej sytuacji.
- Wiem. Pamiętam. Ale wiesz co  ? Ty też mogłabyś się zaprzyjaźnić z Pansy. Ona nie jest taka zła kiedy się ją pozna. Naprawdę.
- Może masz rację. Czas zakopać topór wojenny.
Po skończonej rozmowie Ginny wyszła, a Hermiona poszła do łazienki. Nalała wody do wanny i weszła do niej. Czuła jak jej mięśnie się rozluźniają. Gdy woda zrobiła się zimna., wyszła z wanny. Rozczesała mokre włosy, wysuszyła je i ubrała piżamę.
Stylizacja na noc.
Postanowiła iść spać do Dracona. Wyszła ze swojego dormitorium, przeszła przez korytarz i zapukała do drzwi. Usłyszała :
- Proszę !
Weszła. Draco właśnie wychodził z łazienki ubrany tylko w szare spodnie od dresu, a puchowy ręcznik miał zawieszony na szyi. Wyglądał bosko. Podeszła do niego, a on ją przytulił.
- Chodź spać. Jestem bardzo zmęczona.

Poszli się położyć i natychmiast zasnęli w swoich objęciach.

Po wielkich męczarniach dodaję rozdział 12 ! :)
Z radością stwierdzam, że to chyba mój najdłuższy rozdział ^^
Pozdrawiam czytających tego bloga ;D



wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 11

Hermiona obudziła się dosyć wcześnie i stwierdziła, że Dracona nie ma w pokoju.
- Pewnie poszedł na spacer albo do Blaise'a - pomyślała.
Poszła umyć się i ubrać.
Stylizacja Another day in paradise
Gdy już była gotowa postanowiła, że pójdzie na błonia na spacer. Chciała przemyśleć to i owo.
Kochała Draco. Najbardziej na świecie. On zarzekał się, że kocha ją jeszcze mocniej niż ona jego. Byli dla siebie stworzeni. Jednak przeczuwała, że niedługo stanie się coś złego. Ale tak właściwie to czemu o tym myśli ? Przecież najbardziej liczy się uczucie, które jest między nimi. Są zaręczeni. Planują wspólną przyszłość. A jednak coś nie dawało jej spokoju. Tylko co ? Ach te głupie przeczucia. trzeba się ich wyzbyć. Jak najszybciej.
Zrobiło jej się zimno i uznała, że czas już wrócić do zamku.  Za jakieś 2 godziny miały zacząć się zajęcia. Musiała jeszcze zjeść śniadanie. No i oczywiście znaleźć Draco. Ciekawe gdzie się szwendał o tej porze. A jeśli coś przed nią ukrywa ? Niee.. Niemożliwe.
Korytarze były wciąż puste. Dopiero za godzinę miało rozpocząć się śniadanie. Postanowiła pójść na skróty.
Szła  wciąż rozmyślając. I nagle stanęła jak wryta. Co to spowodowało ? Oczywiście widok przytulającej się par. Podniosła głowę i ujrzała platynowe włosy jej narzeczonego. Nie mogła nic powiedzieć ani się ruszyć. Łzy zaczęły powoli skapywać z jej policzków.
Draco. To on. On i jakaś panienka.
Przetarła oczy i uszczypnęła się w ramię. Może to tylko sen. Otwarła oczy, a widok nadal się nie zmieniał. Nawet nie zorientowała się kiedy zaczęła biec. Biegła szybko w nieznanym nikomu kierunku. Biegła póki nie natknęła się na kogoś. Podniosła zapłakane oczy.
- Granger ? A ty co tak beczysz ? - odezwała się Pansy Parkinson
- Nie twój zakichany interes !
- Chodzi o Draco ? Hm.. Wiesz przecież, że chcę jego szczęścia. A skoro on jest szczęśliwy z tobą no to chcę też twojego szczęścia. I tak miałam zamiar pójść do ciebie i cię przeprosić. No wiesz.. Jest po wojnie, a ja nadal nie zebrałam się na odwagę i nie poszłam żeby przeprosić cię za te wszystkie lata bezsensownego znęcania się nad tobą. No więc teraz przyszła pora. Przepraszam. Wybaczysz mi ?
Hermiona wybałuszyła na nią oczy i zastanowiła się co ma jej odpowiedzieć.
- Wiesz no.. W sumie to mogę ci wybaczyć.
- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło !
Pansy przytuliła Hermionę.
- A teraz opowiadaj co się stało. Chodź znajdziemy jakaś pustą klasę i pogadamy.
- Ok.
- No więc ? Co się stało ?
- Ja.. ja.. ja.. wi-widziałam Draco obejmującego ja-jakąś dziewczynę. - odpowiedziała w końcu między napadami płaczu.
- CO ? To niemożliwe. Po prostu nie realne ! On nie jest taki ! Wierz mi. Znam go trochę dłużej niż ty.
- Przecież wiem co widziałam !
- To na pewno da się jakoś wyjaśnić. Ale teraz chodź. Musisz się ogarnąć i pójść na zajęcia. Nie daj po sobie poznać, że coś jest nie tak. Ja to wszystko załatwię.
- Dzie-dzięki.
- Nie ma sprawy - uśmiechnęła się Pansy i poszły do swoich dormitoriów przebrać się na lekcje.
Hermiona ubrała wygodne ciuchy
Stylizacja Z luzem ;p
Zrobiła lekki makijaż żeby ukryć to, że płakała.
Poszła na śniadanie. Spojrzała na stół Ślizgonów. Draco jeszcze nie było. Zauważyła Pansy machającą i uśmiechającą się do niej ciepło. Odpowiedziała jej tym samym.
W tej chwili do Wielkiej Sali wszedł bosko przystojny blondyn.
Ciekawe gdzie zgubił swoją laleczkę - pomyślała.
Podszedł do niej. Pocałował ją w usta. Ona nie odwzajemniła pocałunku. Próbowała się uśmiechnąć, ale wyszedł z tego tylko grymas.
- Hej, skarbie. Jak tam ? Przepraszam, że wyszedłem zanim się obudziłaś, ale miałem coś do załatwienia.
- Nie ma sprawy.
On najwidoczniej nie zauważył jej ponurego humoru.
- Ehh.. Niech się wypcha - mruknęła.
- Coś mówiłaś  ?
- Co  ? Nie, nie. - z uśmiechu znów nici.
Pocałował ją w policzek. Wstała.
- Dokąd idziesz  ?
- Na lekcje. Jak chcesz to chodź. Nie mam zamiaru na ciebie czekać.
I poszła. A zdziwiony Draco za nią. Hormony - pomyślał.
- Muszę być twardą. Muszę być twarda. Twarda. Twarda.- powtarzała jak mantrę, mrucząc. Tak naprawdę chciało jej się płakać. Miało być tak idealnie. A jednak poranne przypuszczenia sprawdziły się. Nie no. To musi być snem. Znów uszczypnęła się w ramię. A jednak nie. Trudno. Będzie musiała sobie jakoś z tym poradzić. Ale co zrobić ?  Zostać z nim i patrzeć jak przyprawia jej rogi czy może odejść ? Będzie musiała o tym pomyśleć. A najlepszym miejscem jest oczywiście biblioteka.
Lekcje minęły jak z bicza strzelił. Nadspodziewanie szybko. Po zakończonych zajęciach pobiegła szybko do biblioteki mówiąc Draconowi, że musi coś załatwić.
Tam znów spotkała Pansy. Ta jej poradziła żeby się nie poddawała, a ona to wszystko załatwi.
- Ciekawe jak ? - szeptał rozsądek. - No nic. Niech robi co chce. Muszę zdać się na jej pomoc.


Jest ! ;) Polecam wszystkie blogi, które zapewne widzicie na pasku obok. Wszystkie są o tematyce Dramione.
Hm.. I "dziękuję" Pauli za tak mocne uderzenie mnie kolanem w łydkę, że mam sinika. Nie pytajcie jak ona to zrobiła, ale zrobiła. Wiem, znów krótki rozdział. Sorki. ;D

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 10

Nie posiadał się ze szczęścia. Dziewczyna, którą kocha nad życie właśnie powiedziała "tak" na jego zaręczyny. W myślach układał plany na przyszłość. Wezmą skromny ślub, kupią ogromny dom i będą mieć gromadkę dzieci. Czyż to nie wspaniałe wiedzieć, że to szczęście prawdopodobnie będzie trwało wiecznie ? On i jego narzeczona, a wkrótce żona. Na zawsze. Razem będą szli przez życie. Razem będą pokonywać przeszkody.
- Kocham cię ! - wykrzyknął Draco.
- Ja ciebie też - i znów go pocałowała.
- Dobra, gołąbeczki. Czas się bawić. Później będzie czas na pieszczoty. - wypowiedział rechocząc Blaise, a inni mu zawtórowali.
- Czy zechciałabyś ze mną zatańczyć ? - spytał Draco Hermionę.
- Oczywiście.
Przetańczyli kilka piosenek, aż zmęczyli się i poszli się napić. Przy bufecie spotkali Ginny i Blaise'a.

- Cześć zakochańce.
- Diabełku. A ty to co ? Masz Ginny. Nie jesteś w niej zakochany ?
- Pytanie. Oczywiście, że jestem. - uśmiechnął się słodko Blaise, a Ginny go pocałowała.
- No to my spadamy. Na razie. - Draco i Hermiona poszli tańczyć. Tańczyli aż do rana. W końcu uznali, że chce się im spać i poszli do dormitorium dziewczyny. Bardzo szybko zasnęli. 
Hermiona już nie śniła o zaręczynach, gdyż ten sen stał się rzeczywistością. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wstała wcześniej niż Dracon. Myślała o tym co ją czeka. Po ukończeniu szkoły ślub, później zakup domu i wreszcie gromadka dzieci. Jakie to wspaniałe uczucie. Draco Malfoy, który jest jak bóg dla wszystkich nastolatek wybrał właśnie ją. Miała nadzieję, że nic tego nigdy nie zniszczy. Ale to nie czas na czarne myśli.

Spał tak słodko jak dziecko. Jego twarz wyglądała jak twarz anioła. Gdy spał był taki spokojny. W dodatku uśmiechał się przez sen. Pewnie śniło mu się coś dobrego. Kto wie ? Może ich wspólna przyszłość ?

Obudziła go pocałunkiem w policzek. 
- Nie teraz, mamooo. - wymruczał przez sen.
- Wstawaj, skarbie. 
- Mamooo. Mam dziś wolne.
- Nie jestem twoją mamą, kotku.
Otworzył oczy.
- Ooo.. Hej. - wymruczał
- No hej, śpiochu. I jak się czuje mój narzeczony ? - uśmiechnęła się szeroko.
- Ogółem dobrze, tylko głowa mnie trochę boli. 
- Czekaj. Zaraz podam ci eliksir.
- Jesteś aniołem.
- Z grzeczności nie zaprzeczę.
Wypił eliksir, a Hermiona poszła do łazienki wykąpać się i ubrać. Postanowiła wybrać luźne i wygodne ciuchy. 
Stylizacja na luzie :)

Gdy wyszła z łazienki, zauważyła, że Draco nie ma w pokoju. 
- Pewnie poszedł do siebie.W końcu on też musi się w coś ubrać.
Naszły ją dziwne myśli. Jeszcze nie poznała matki Dracona. Ciekawe, czy ona ją zaakceptuje ? Co prawda jest po wojnie i czystość krwi nie ma już znaczenia. No ale.. I tak są obawy. Wiadomo. W końcu to przyszła teściowa. Tak zamyślona zeszła na śniadanie. W Wielkiej Sali spotkała wszystkich, którzy byli wczoraj na imprezie. Siedzieli przy stole Gryfonów. Rozmawiali i głośno się śmiali. 
- Cześć wszystkim.
- Cześć - odpowiedzieli chórkiem, a Draco podszedł do niej i pocałował ją w policzek. Na ten widok wszystkie dziewczyny w Wielkiej Sali syknęły ze złości. 
- No i jak tam ? Widziałaś już prezenty ?
- Przepraszam. Jakoś wyleciało mi to z głowy. Zobaczę po śniadaniu. 
- Najpierw otwórz ten ode mnie. Jest bardzo oryginalny i jedyny w swoim rodzaju. - powiedział Blaise.
- Już się boję. Co ty tam mogłeś wymyślić ?
- Zobaczysz. Ale wierz mi. Ucieszysz się.
- W takim razie nie mogę się doczekać.
Na takich rozmowach upłynęło im śniadanie. Draco i Hermiona poszli do Pokoju Wspólnego Prefektów.W jednym z rogów pokoju stała sterta prezentów. Otwierała wszystkie prezenty po kolei, aż natrafiła na ten o Zabiniego. Odpakowała kartonik z dziurkami i zobaczyła w koszyczku dwa małe kotki z przywiązanymi do szyi czerwonymi kokardkami. Jeden kot był biały z szarymi oczami, a drugi brązowy z czekoladowymi oczami. Takimi jak oczy Dracona i Hermiony.

- Ojej ! - pisnęła z radości Hermiona. 
- Ach ten Diabeł. On to ma pomysły. Ale swoją drogą to są słodkie. 
- Naprawdę ci się podobają ?
- Naprawdę. Lubię koty. Kiedy tu, w Hogwarcie przychodził do mnie rudy kot. Chyba mnie lubił. Miał troszkę krzywe łapki. Ale ja też go lubiłem.
- Rudy ? Z krzywymi łapami ? To mój Krzywołap !
- Widzisz ? Nawet kot nas połączył.  A zauważyłaś, że te koty są do nas podobne ? Jeden ma białą sierść i szare oczy. Tak jak ja. Drugi brązową sierść i czekoladowe oczy. Tak jak ty.
- Faktycznie ! Diabeł jest kochany.
- A ja to nie ? 
- Ale ty jeszcze bardziej. W końcu jesteś moim narzeczonym. Chodźmy do Blaise'a. Muszę mu podziękować.
Poszli do lochów. Weszli do Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Na fotelu przed kominkiem siedzieli Blaise i Ginny. 
- Diable ! - powiedziała groźnie Hermiona.
- C-co ? - wystraszył się Blaise.
- Jak mogłeś ? Jak mogłeś dać mi tak niesamowity prezent ? - rzuciła mu się na szyję. - Są wspaniałe !
- Cieszę się, że ci się podobają. - odetchnął z ulgą i uśmiechnął się łobuzersko - Yyy.. Miona. Dusisz mnie.
- Ojej. Przepraszam.
- Dał ci koty ? - odezwała się Ginny
- Nooo tak. A co ?
- Nic, nic. Fajny prezent. Czemu nic mi nie powiedziałeś  ?
- Bo to miała być niespodzianka dla wszystkich.
- No chyba, że tak.  

Dzień minął im na przekomarzaniu się. 
Draco i Hermiona właśnie szli do Pokoju Wspólnego Prefektów. Dziewczyna była dziwnie nieobecna.
- Kochanie, czy coś się stało ? - spytał z troską w głosie chłopak.
- Nieee nic. 
- Ej. Przecież widzę, że coś cię dręczy.
- To nie ważne.
- Ważne. Mów. Przecież jestem od tego, żeby cię słuchać.
- Ok. Boję się...
- Czego się boisz ?
- Spotkania z twoją matką. Zastanawiam się czy ona mnie zaakceptuje. 
- Na pewno tak będzie. Zobaczysz. Po zakończeniu szkoły pojedziemy do niej. Wiesz ? Nie jest taka zła na jaką wygląda. Nie masz się czego bać. Czystość krwi nie ma znaczenia. Ja jestem tego najlepszym przykładem.
- Skoro tak mówisz.
- No pewnie, że tak. Będzie dobrze. Na pewno. 


Dodałam nowy rozdział na dzień dziecka. :D Zostawiajcie po sobie jakieś komentarze. Z góry dzięki. I przepraszam, że rozdziały są takie krótkie. :)



wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 9

Tego dnia Draco obudził się wcześnie mimo, że on i Hermiona bardzo późno wrócili z balu. Właśnie leżał, myśląc. Cieszył się, że Hermiona jest jego dziewczyną, cieszyło go to, że może z nią spędzać dużo czasu. Była dla niego jak powietrze, bez którego nie da się żyć. Cały czas chodził uśmiechnięty. Dla wszystkich był miły. To każdego bardzo dziwiło. Przecież to Draco Malfoy we własnej osobie. On nigdy nie był miły. Ale to właśnie Hermiona sprawiła, że zmienił się. Kochał ją nade wszystko. Nieustannie myślał o ich wspólnej przyszłości. Co będzie ? Czy pobiorą się ? Będą mieli mieli ogromny dom z dużym ogrodem ? Będą mieli gromadkę dzieci ? Tak bardzo tego chciał. Na takich rozmyślaniach spędził chyba 2 godziny.

Hermiona obudziła się. Już po chwili przeciągała się i  przecierała oczy rękoma. 
- Witaj, kochanie. 
- Hej. 
- Ale jestem niewyspana. Który dziś dzień ?
- 1 stycznia. - w tym momencie przypomniał sobie, że Hermiona za tydzień będzie miała urodziny. W myślach szykował dla niej niespodziankę.
- No fakt. Przecież jeszcze dziś byliśmy na balu noworocznym i obchodziliśmy Nowy Rok. Jak mogłam zapomnieć, że jeszcze niedawno spędziłam Sylwestra w twoim towarzystwie ?  - w tym momencie podniosła  się, a jej głowa zaczęła pulsować od bólu. - Auu !
- Boli cię głowa ? Ktoś tu chyba ma niezłego kaca.
- A masz coś na to ?
- No ba. Ja bym nie miał ? Jeden z największych imprezowiczów na świecie nie miałby eliksiru na kaca ? Nawet nie trzeba pytać, bo to rzecz prosta i oczywista.
- Mógłbyś przestać tyle gadać i łaskawie dać mi to ?
- Czyżby jakieś propozycje ?
- Nie ! Chcę tylko wypić eliksir na kaca. Głowa mi pęka !Błagam ! - zrobiła smutne oczy.
- A co za to dostanę ?
- Hmm... Niech pomyślę. Wszystko ? 
- Wszystko ?
- No chyba, że zmieniłeś zdanie i niczego nie chcesz. - rzekła z nutą kpiny w głosie.
- Oczywiście, że chcę. Ciebie. Na całą wieczność. 
- Na to chyba mogę się zgodzić.
- Musisz.
- A więc zgadzam się, a teraz czy byłbyś tak miły i dał  mi eliksir. 
- Ależ oczywiście, my princess. - tu krótko, ale czule ją pocałował.
- Mamy dziś dzień wolny od zajęć. Co będziemy robili ?
- Są dwie opcje. Twoje łóżko, albo moje łóżko.
- Wiesz co ? No ja raczej myślałam o czymś innym. Może gdzieś pójdziemy ? Nie wiem. Hogsmeade ? Albo spotkamy się z Ginny i Diabełkiem, Smoczku. - zachichotała dziewczyna
- Nie mów do mnie Smoczku, Myszko. - z szerokim uśmiechem na twarzy zaczął ją łaskotać i runęli jak dłudzy na podłodze. Draco leżał na Hermionie.
- I co teraz ? Spójrz co narobiłeś. 
- Co narobiłem ? Przecież ja tylko na tobie leżę.
- Tylko ? Zejdź ze mnie, co ?
- Nie.- pocałował ją. Całowali się długo i namiętnie. Gdyby ktoś teraz wszedł do pokoju Dracona, miałby dziwne myśli. Oj tak. Bardzo dziwne. Po dłuższym czasie wstali z podłogi. Hermiona poszła trochę ogarnąć się do swojego pokoju, bo za chwilę mieli iść na śniadanie. Wzięła prysznic i poszperała w szafie wybrała czarne leginsy i w tym kolorze buty z ćwiekami, torebkę z ćwiekami, różowy sweter z głębokim dekoltem i złoty naszyjnik. Paznokcie pomalowała na czarno.
- Wyglądasz świetnie.
- Dziękuję. Ty też. - pocałowała go w policzek i złapała jego dłoń. On sam miał na sobie luźny t-shirt, czarne trampki i czarne zwężane spodnie. Wyglądał nieziemsko. Kiedy szli do Wielkiej Sali, dziewczyny patrzyły na niego z pożądaniem, a chłopacy z nienawiścią, natomiast na nią dziewczyny patrzyły z zazdrością i niekłamaną nienawiścią, a chłopacy mieli w oczach pożądanie. Hermiona była piękna i szczupła. Bardzo zmieniła się przez ostatnie wakacje. 
- Witam moje gołąbeczki ! - krzyczał z daleka Blaise, który ciągnął za sobą uśmiechniętą od ucha do ucha Ginny.
- Heeej. - odpowiedzieli ze śmiechem Draco i Hermiona. 
- I jak po balu ? Mmm ? 
- No jak to po balu.
- Taaak. Już wam wierzę. Domyślam się co się działo w nocy.
- Nic się nie działo. Byliśmy tak nawaleni, że ledwo doszliśmy do mojego dormitorium.
- Dobra już, dobra. I tak wam nie wierzę.
- I nie musisz, Diabełku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Słuchajcie, zapomniałam, że muszę poszukać czegoś w bibliotece.- powiedziała Hermiona.
- Ok. To my poczekamy w Pokoju Wspólnym Prefektów.
- Dobra, to ja lecę. - ucałowała Draco w policzek. 
- Słuchajcie. Mam do was sprawę. - powiedział Draco do Ginny i Blaise'a.
- Tak ? A jaką ? - oboje się zaciekawili.
- Powiem wam jak będziemy w Pokoju Wspólnym.
A więc poszli. Gdy tam dotarli, Draco zaczął :
- No więc tak. Hermiona za tydzień będzie miała urodziny. Ja chciałbym zorganizować jej jakieś przyjęcie-niespodziankę. No i mam jeszcze jeden plan, ale tego wam nie zdradzę. 
- No faktycznie. To już za tydzień. Ale powiedz. Jaki to plan ? My jej nie powiemy.
- Nie. Zobaczycie.
- Oj no powiedz !
- Nie i w ogóle nie ma o czym mówić.
- Nie to nie. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Minęło kilka dni. Były one zwyczajne, ale Draco szykował w tym czasie imprezę urodzinową dla Hermiony. Dziweczyna była nieświadoma działań swojego chłopaka, ale zauważyła, że od jakiegoś czasu chodzi jakiś zamyślony. Nie wiedziała co się dzieje.
- Ginny ! On pewnie mnie zdradza i nie wie jak mi to powiedzieć !
- Wierz mi. Na pewno cię nie zdradza. Po pierwsze bardzo cię kocha, a po drugie wiedziałabym o tym.
- Ty ? A niby skąd ?
- Bo jestem dziewczyną jego najlepszego przyjaciela ? 
- A no tak. Ale i tak się boję. A jeżeli on mnie zostawi Ginny ?
- Na 100 % cię nie zostawi. Wiem co mówię. Znam się na facetach. On jest w tobie zakochany po uszy.
- Eee tam. Arystokrata w szlamie ?
- Przestań tak mówić ! Nie wolno ci. Słyszysz ? 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wreszcie nadeszła sobota. Hermiona była jeszcze bardziej zaniepokojona. Cały czas dręczył ją sen o zaręczynach. Właśnie była z Ginny na śniadaniu. Draco puścił do Ginny oczko.
- Hermiono, może pójdziemy na spacer po błoniach ? 
- No pewnie. Z chęcią. - przywołała kurtkę. Teraz miała na sobie botki, spodnie, bluzkę, komin i kurtkę.
Stylizacja Zimowe wyjscie
Dziewczyny spacerowały jakieś 2 godziny po błoniach, a chłopacy w tym czasie szykowali imprezę w Pokoju Wspólnym Prefektów. 
- Wracamy już ?
- Taaak. Zimno mi.
- Hermiono możemy pójść do ciebie ? Chciałabym pogadać.
- Ok. Chodźmy.
Gdy weszły do pokoju, Hermiona niczego nie zauważyła.
- NIESPODZIANKA ! - krzyknęli Draco, Blaise, Ginny, Harry, który przyszedł z Parvati Patil i Ron z Susan Bones. 
- Ojeju ! A z jakiej to okazji ?
- No jak to z jakiej ? Przecież masz dziś urodziny ! 
- Zapomniałam o nich. Dziękuję wam.
- Słuchajcie ! - powiedział Draco - mam ważną propozycję dla Hermiony. Wyciągnął z kieszeni czerwone pudełeczko, otworzył je i uklęknął przed Hermioną. Wszystkim po prostu szczęki opadły z wrażenia.
- Hermiono, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną ?
- Tak ! - rzuciła mu się naszyję i zaczęła go całować. Po chwili przestała, a on założył jej na palec skromny, ale piękny pierościonek zaręczynowy.



Już jest ! Cieszę się, że są stali bywalcy tego bloga. Dziękuję ! :-)


czwartek, 16 maja 2013

Rozdział 8

Minęło kilka dni. Draco i Hermiona musieli już wracać do Hogwartu. Cały wolny czas spędzali ze sobą. Kilka razy byli na obiedzie u rodziców Hermiony. Draco i rodzice dziewczyny świetnie się dogadywali. Mimo tej różnicy światów naprawdę się ze sobą zaprzyjaźnili. Dla Draco, ojciec Hermiony był jak troskliwy ojciec, którego nigdy nie miał (ojca miał, ale nie troskliwego), a jej mama była jak druga, kochająca matka. Natomiast rodzice dziewczyny uważali chłopaka za syna, którego nie mieli.
- Draco, wstawaj ! Spóźnimy się na pociąg !
- Chwiiila.
- Nie chwila, tylko teraz !
- Wiesz co ? Własnego chłopaka wyrzucać z łóżka ? Ojj nieładnie.
- Wstawaj w tej chwili !
- Ok,ok. Ale wiesz, że cię kocham ?
- Wiem. Ja ciebie też - czule go pocałowała. - Ale naprawdę. Wstawaj już i chodź na śniadanie. Dawno je przygotowałam.
- Wstaję, księżniczko.
Po zjedzonym śniadaniu, oboje teleportowali się prosto na peron 9 3/4.  Było tam już pełno ludzi. Szli wzdłuż pociągu i poszukiwali swoich przyjaciół. W końcu natrafili na Ginny, Blaise'a, Harry'ego i Rona. 
- A co wy tu wszyscy robicie ? 
- Nie widać ? Czekamy na was. - powiedział Blaise i zauważył, że Draco trzyma dłoń Hermiony. - Czy wy... ?
- Tak, jesteśmy parą.
- To wspaniale ! - pisnęła Ginny i przytuliła Hermionę.- Ale czemu nic nie mówiliście ?
- Chcieliśmy, żeby to była niespodzianka. 
- No i jest. - powiedział Ron o dziwo uśmiechnięty.
- Wow, Weasley. To ty nie jesteś na mnie wkurzony ?
- No nie. A niby czemu miałbym być wkurzony ?
- Po pierwsze dlatego, że jestem Malfoy'em. Po drugie dlatego, że ja i Hermiona jesteśmy parą. 
- Chcę, żeby Miona była szczęśliwa. To wszystko. Zresztą.. Zaczynam cię akceptować. 
- Och Ron ! - Hermiona rzuciła mu się na szyję. - Dziękuję.
- Nie masz za co dziękować. Tak w ogóle to zaraz się spóźnimy. Chodźmy do pociągu. 
I poszli. Wszyscy usiedli w jednym przedziale. Rozmawiali i śmiali się. Było wspaniale. W życiu nie pomyśleliby, że kiedyś będą ze sobą normalnie rozmawiać. Po kilku godzinach podróż dobiegła końca. Gdy tylko przybyli do zamku, rozpoczęła się kolacja, a dyrektorka przemówiła :
- Witajcie moi drodzy. Mam nadzieję, że święta dobrze wam minęły. Przypominam, że jutro odbędzie się bal noworoczny. Dziękuję za uwagę. Smacznego ! - klasnęła w dłonie, a na stołach pojawiło się pełno smakołyków. 
Po kolacji wszyscy rozeszli się do swoich dormitoriów. Hermiona poszła z Draconem. 
- Jutro bal. Cieszysz się ? - pytał chłopak.
- Tak, bo spędzę go w twoim towarzystwie. - namiętnie go pocałowała. - kocham cię ! 
- Ja ciebie też. Chodźmy. Jestem już zmęczony. 
Tym razem spali w dormitorium dziewczyny. Draco poszedł tylko do siebie pod prysznic, żeby było szybciej. Do pokoju Hermiony wszedł w samych bokserkach. Dziewczyna była jeszcze w łazience. Kiedy wyszła, a Draco ją zobaczył. Oniemiał z wrażenia. Miała na sobie skąpą koszulę nocną i wyglądała przepięknie. 
- Jesteś najładniejszą i najmądrzejszą dziewczyną na świecie. Ale ja mam szczęście, że akurat ty jesteś moją dziewczyną.  
- Dzięki. Powiedz mi coś. 
- O co chodzi ? 
- Pamiętasz jak mówiłeś, że jeśli będziesz się z kimś wiązał to na całe życie ?
- No tak. Pamiętam. I co w związku z tym ? 
- Chcę wiedzieć czy ja jestem tą na całe życie. -  w końcu powiedziała to, co już od dawna chodziło jej po głowie.
- Oczywiście, że to ty jesteś tą na całe życie. Nie wyobrażam sobie,żeby na twoim miejscu była jakaś inna dziewczyna. Tylko ciebie kocham. Powiem więcej. W swoim czasie zamierzam się z tobą ożenić i mieć z tobą dzieci. 
- Naprawdę ? - powiedziała cicho ze łzami w oczach ze wzruszenia. 
- Naprawdę. A teraz chodź tu do mnie. 
Przytulił ją mocno do siebie i krótko pocałował. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnego dnia od rana trwały przygotowania do balu. Hermiona wygoniła Dracona ze swojego pokoju,żeby w spokoju móc przygotować się na bal i wyglądać olśniewająco. Nie chciała źle wypaść przed Draconem. Za chwilę miała przyjść Ginny, żeby razem mogły się przygotować. 
Hermiona usłyszała pukanie do drzwi. 
- Proszę !
- Hej, to ja. 
- Hej. 
- Co masz zamiar ubrać ? 
- Czarno-kremową sukienkę, w tych samych kolorach szpilki, rajstopy, kolczyki-kokardki, naszyjnik, bransoletkę i brązową kopertówkę.A ty ?
Stylizacja urodzinowo

- Ja ubieram miętową sukienkę, w tym samym kolorze sandały na koturnie, miętową torebkę, czarną bransoletkę z różą i czarną marynarkę. 
Stylizacja Mięta i żakiecik :D :D :D

- Będziesz ślicznie wyglądać. 
- Ty też. Chłopacy będą na nas czekać w Pokoju Wspólnym Prefektów. W każdym razie tak mówił mi Blaise.
- No właśnie. A jak tam  z Blaise'em ?
- Co masz na myśli ?
- No przecież mówiłaś mi, że go kochasz.
- No mówiłam. Ale na razie jesteśmy tylko przyjaciółmi. Czekam aż on zrobi pierwszy krok. Nie chcę wyjść  na zakochaną idiotkę. 
- W sumie to cię rozumiem. Ja też nigdy nie powiedziałabym Draconowi pierwsza, że go kocham. A co by było gdyby mnie nie kochał ? Tylko bym się zbłaźniła. 
- Dobra koniec tego przykrego tematu. Trzeba się szykować.
Po dwóch godzinach przygotowane stały przed lustrem i przyglądały się swoim odbiciom. 
- Trzeba już iść. 
- Swoją drogą ciekawa jestem reakcji Blaise'a gdy mnie zobaczy. No muszę bez skromności przyznać, że dzisiaj wyglądam zajebiście. 
- Kiedy tylko cie ujrzy, od razu poprosi cię, żebyś została jego dziewczyną. 
- Myślisz ?
- No pewnie. 
- W takim razie idziemy. Niech padną z wrażenia. 
Z pozytywnym nastawieniem zeszły do Pokoju Wspólnego Prefektów. 
Chłopacy już na nie czekały
- WOW ! - wyrwało się obojgu. 
Dziewczyny tylko uśmiechnęły się słysząc te słowa. 
- To co chłopaki ? Idziemy ?
- No jasne. 
Kiedy wchodzili do pięknie ustrojonej Wielkiej Sali, wszystkie oczy zwróciły się na nich. Po pierwsze Hermiona z Draconem, a po drugie Ginny z Blaise'em. No niecodzienny widok. 
- Zatańczymy kochanie ? - zapytał Draco swoją partnerkę w czasie, gdy Blaise robił to samo. 
- Z ogromną przyjemnością. 
Właśnie włączyli muzykę do walca, a że Draco był wspaniałym tancerzem okazało się dopiero tego wieczoru. Hermiona miała za sobą kurs tańca, więc naprawdę potrafiła i lubiła tańczyć. Oboje wyglądali ze sobą cudownie. Wszyscy, którzy tańczyli przed ich przyjściem, teraz odsunęli się na boki i oglądali taniec pary, która wyglądała jak wyjęta prosto z ekskluzywnego konkursu tańca. Tańczyli ponad godzinę patrząc sobie głęboko w  oczy i nie zwracając na nic uwagi. Dopiero po godzinie zorientowali się co się dzieje i uśmiechnęli się szeroko.
- Może pójdziemy się czegoś napić ? - pytał Draco
- Chętnie. A wiesz, że bardzo dobrze tańczysz ?
- Ty również. No wiesz. Ja od małego chodziłem na kurs tańca. Jako arystokrata muszę posiadać pewne umiejętności, więc to w sumie nic dziwnego, że dobrze tańczę. 
- A wiesz, że ja też chodziłam na kurs tańca ?  To jest najlepsza szkoła. Nazywa się Dance Studio.
- Ja też tam chodziłem. I tańczyłem w parze z dziewczyną z burzą loków na głowie.
- A ja z jakimś blondynem. - zamyśliła się i powróciła w pamięci kilka lat wstecz. - Wiesz co ? To chyba byłeś ty. Jak tak teraz nad tym myślę to wydaje mi się to bardzo możliwe. 
- Tak, ja tez tak uważam. 
- Ale w sumie dziwi mnie coś. Czemu chodziłeś do mugolskiej szkoły ?
- Dlatego, że  nie chciałem uczyć się tego w domu, a że byłem uparty, to matka wysłała mnie w tajemnicy przed ojcem do mugolskiej szkoły. I opłaciło się. Poznałem ciebie. Od razu się w tobie zakochałem. Całe życie o tobie pamiętałem. Dlatego nie wiązałem się z nikim na stałe. Cały czas wierzyłem, że cię odnajdę. Później zaczęło mnie ciągnąć do prawie dorosłej ciebie. Tak jakbym wiedział, że to ty byłaś tą dziewczyną. Widocznie gdzieś w głębi serca czułem, że to ty. 
- Nieprawdopodobna historia. I wiesz ? Aż do teraz miałam podobną sytuację do twojej. Kocham cię !
- Też cię kocham. Chodźmy po to picie, bo naprawdę zaraz padnę z pragnienia. 
Wzięli drinki z bufetu i poszli do stolika przy którym siedzieli Ginny i Blaise. Byli wyraźnie zadowoleni.
- A wy co, gołąbeczki ? - zażartował Draco.
- Blaise poprosił mnie, żebym została jego dziewczyną, a ja się zgodziłam. 
- To cudownie ! A nie mówiłam ?
- No mówiłaś, mówiłaś. - Ginny wyszczerzyła zęby w uśmiechu i pocałowała Blaise'a. W tym samym czasie Draco i Hermiona robili to samo. 
- Idziemy tańczyć ?
- Oj tak ! Muszę jakoś wykorzystać energię. 
- Możesz ją wykorzystać w moim łóżku, skarbie.  - powiedział uwodzicielsko Blaise.
- Przestań ! Jesteś zboczony !    

Pięć godzin później bal się zakończył. Cała czwórka była naprawdę wstawiona. Hermiona poszła spać do dormitorium Draco, a Ginny do Blaise'a. 
Hermionę kolejny raz nawiedził sen o zaręczynach.



Jest ! Dzięki, że czytacie. :) Proszę o zostawianie komentarzy. ;>


poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 7

- Hej, skarbie.
- Hej. Jak się spało w moim nowym mieszkaniu ?
- A dobrze. - powiedział Draco, ukazując arsenał pięknych, białych zębów. - Chyba muszę częściej tu przebywać.
- A więc zapraszam . Ile mamy dni do powrotu do szkoły ?
- Jakiś tydzień.
- To dobrze. Pojedziesz dzisiaj ze mną do domu rodziców, bo muszę przenieść rzeczy.
- No pewnie. Ale pod jednym warunkiem.
- Jaki znów warunek ?
- Spędzisz ze mną cały wolny czas.
- Przecież wiesz, że nie potrafię bez ciebie żyć.
- Kocham cię, wiesz ?
- A ja ciebie - pocałowała go. Po kilku minutach oderwali się od siebie.
- No dobra. Teraz trzeba wstawać. Ja idę pod prysznic.
- Ok. To ja po tobie.
Hermiona ubrała to, co znalazła w szafie, czyli : biały top, szare leginsy, brązowe buty, brązowy płaszczyk, sweter z łatami, kolczyki i naszyjnik z sowami, złoty pierścionek i bransoletkę z wisiorkami w kształcie serc. We włosy wpięła kokardę.

Stylizacja Winter styling . ;)
- Jesteś już gotowa ?
- Tak.
- No to chodźmy.
Draco i Hermiona teleportowali się do domu rodziców dziewczyny. Zapukali do drzwi i po chwili otworzyła im uśmiechnięta mama Miony.
- Witajcie, kochani.
- Cześć mamo.
- Dzień dobry - powiedział Draco i jak na dżentelmena przystało ucałował dłoń pani Granger.
- Przyszliśmy zabrać moje rzeczy.
- Wejdźcie. - pani Granger przepuściła ich w drzwiach.
Hermiona krótko się pakowała. Większość rzeczy miała przecież w Hogwarcie.
- A może zostaniecie dłużej ? Zjemy razem obiad, lepiej się poznamy. Co wy na to ?
- Chętnie - rzekł Draco i czarująco się uśmiechnął.
O dziwo Draco wśród mugoli czuł się dobrze. Po pierwsze nie byli tacy źli, jak to kiedyś wmawiał Draconowi ojciec. Wręcz przeciwnie. Byli bardzo mili. W ogóle świetnie dogadywali się z Draconem. On opowiadał im o swoim dotychczasowym życiu. Mówił o tym, jak bardzo zmieniła go Hermiona.
W końcu nastał wieczór.
- Mamo, my już chyba pójdziemy.
- Już ? - mama Hermiony spojrzała na zegarek. - Rzeczywiście. Późno się robi.
- Muszę przyznać, że państwo są naprawdę wspaniali. No i macie tak cudowną córkę. A obiad po prostu rewelacja. W życiu nie jadłem czegoś lepszego. Naprawdę. - powiedział szeroko uśmiechnięty Draco.
- Dziękuję - pani Granger zarumieniła się lekko. - Wpadajcie częściej, co ?
- Z przyjemnością. Do widzenia.
- Do widzenia.

- Wiesz co George ? Ten chłopak jest naprawdę przemiły - mówiła do męża Jean - myślę, że on i Hermiona czują coś do siebie. Sposób w jaki się obejmują. To piękne. A  sam fakt, że on tak bardzo się zmienił jest wprost zdumiewający. Myślę, że Hermiona będzie z nim szczęśliwa.
- Tak, ja też tak uważam.

- Rodzice są tobą zachwyceni.
- A ja nimi. To naprawdę wspaniali ludzie. Wiesz ?  Mój ojciec chyba był ślepy. Jak można nie zauważyć, że wśród nas żyją tak fantastyczni ludzie ?
- No widzisz... - Hermiona ziewnęła. - Ale jestem zmęczona !
- Ja też. Idź się wykąpać. Ja sobie poczekam. - musnął dziewczynę ustami.
Gdy Hermiona wyszła z łazienki owinięta ręcznikiem, chłopak zajął jej miejsce. Podeszła do szafy, ubrała koszulę nocną i położyła się do łóżka. Po 15 minutach poczuła, że materac ugina się pod ciężarem drugiej osoby. To był Draco, który od razu zaczął całować ją po szyi.
- Draco nie dziś. Proszę.
- Wiesz co ? I to o mnie mówią, że jestem zboczony. Nawet nie miałem na myśli tego co ty.
- To dobrze. Przepraszam.
- Jedno przepraszam nie wystarczy.
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam. Wystarczy ?
- Nie.
- No to co ja mam zrobić ?
- Ehm... Niech pomyślę.
Cisza.
- Pocałuj mnie.
- I tylko tyle ?
- No chyba, że mam wymyślić coś głupiego.
- Nie, nie. Niech jest ten pocałunek. - w tym momencie namiętnie wpiła się w jego usta. Długo trwało nim się od siebie oderwali.
- No dobra. Teraz mnie mocno przytul. - powiedziała dziewczyna.
- Jak sobie życzysz, skarbie.
Przytuleni do siebie zasnęli spokojnym snem.
Hermiona znów miała ten sam sen. Może on kiedyś się ziści ? Może Draco się jej oświadczy ? Przecież kiedyś powiedział, że jeśli się z kimś zwiąże to na całe życie. No i cały czas powtarza, że ją kocha. Może wezmą ślub i będą mieli gromadkę dzieci ? Może będą cieszyli się każdą chwilą spędzoną razem ? Może będą trwali przy sobie aż do końca życia ?



Chyba mam jakieś fanki, które dopytują się o nowy rozdział. A więc macie ! :)
Dziękuję za wczoraj Oli, Pauli, drugiej Paulinie, Klaudii no i oczywiście Bartkowi :D Było fantastycznie. Dawno się tyle nie śmiałam. Polecam wszystkim grę w papierosa. Czasem wychodzą takie rzeczy, że nie można przestać się śmiać.